— No nigdy nie wiadomo. Pewnie byś dała im tu przenocować czy coś w razie potrzeby... ale to nie istotne.
Sam nie rozumiał, czemu te spodnie go tak wzburzyły. I nie próbował zrozumiać. Jonathan nigdy nie myślał dłużej o takich tematach. Po prostu coś go drażniło i uzewnętrzniał to natychmiastowo. O ile oczywiście nie musiał w danej chwili udawać Giovanniego.
— Pisałaś? ...ah, faktycznie! Ale w końcu mi nie powiedziałaś kto i dlaczego. Więc? Kto to jest?
Był jak ojciec prześłuchujący córkę, która już dawno zdążyła założyć rodzinę. Czyli kompletnie nie na miejscu. Dla niego to właściwie norma.
Jonathan lustrował przyjaciółkę wzrokiem cały czas. Coś mu się tu nie podobało i nie do końca wiedział co. Widać było, że nie spała dobrze, ale kto by spał po wczorajszym ataku.
— Co się dzieje!? — Zastanowił się chwilę jak wiele z wczorajszego wieczora mógłby jej zdradzić tak, by nie popadła w panikę, ale nowy wątek podziałał na niego jak płachta na byka. — Sypialni!?
Oczywiście od razu skierował się w tamtą stronę. Nigdy by nie wspomniała tego pomieszczenia, gdyby po prostu miała tam bałagan. Rozrzucone buty, czy bielizna — Jonathan i tak by tam nie wszedł, bo nie miał powodu. Ale teraz najwyraźniej skrywało się tam coś, co szczególnie chciała ukryć przed jego oczami. I on zaraz się dowie co to jest.