- Jasne, jasne, wieczorem. - Wiedziała, że przyjaciółka ma teraz mniej czasu i nie śmiałaby nawet od niej wymagać, żeby często się tu pojawiała. Miała świadomość, że pojawia się zawsze gdy znajdzie chwilę, także tylko trochę się z nią przekomarzała.
- Ależ oczywiście, jeden pączek wcale się nie liczy, szczególnie, gdy do wyboru jest tyle różnych. Postanowiłam nawet zacząć robić takie minipączki, żeby każdy mógł spróbować wszystkich interesujących go smaków. Dzięki temu są w stanie określić, co im najbardziej odpowiada. - Postanowiła się podzielić z Brenną jednym ze swoich pomysłów, który uważała za naprawdę skuteczny. Klienci zazwyczaj nie mogli się zdecydować, a te mniejsze chętnie brali na próbę - wszystkie dostępne. Później mogli już kupować to, co im najbardziej odpowiadało, bez niepotrzebnego rozczarowania.
Brenna uważnie wysłuchała jej opowieści, co najważniejsze dla Nory - nie roześmiała się w trakcie jej monologu - czyli wzięła sprawę na poważnie. Nie umknęło jej to zakrztuszenie się kawą, tyle, że nie była w stanie przeskoczyć przez ladę, żeby klepnąć ją w plecy, a droga naokoło zajęłaby jej dłuższą chwilę. Wpatrywała się więc w nią z niepokojem - liczyła na to, że uda się jej wreszcie odetchnąć i przestać kasłać. Miała szczęście - Longbottomówna poradziła sobie sama z tą chwilową niedyspozycją. Figg zastanawiała się jedynie, czy faktycznie było to przypadkowe, czy jej historia to spowodowała. Starała się to wyczytać z twarzy Brenny, jednak szło jej to raczej średnio.
Zauważyła zmianę nastroju przyjaciółki. Z początku całkiem wesołego, teraz przeszedł raczej w powagę. Czy faktycznie ten sen był czymś więcej? Za chwilę powinna się dowiedziec, nie zakładała w ogóle, że Brenna pozostawi ją tutaj bez wyjaśnień.
Nie odrywała spojrzenia nawet na moment od twarzy Longbottomówny. Skąd ona wiedziała o tym mugolskim ubraniu, przecież nie wspomniała jej o tym szczególe. No i to krótkie pytanie o te cienie. Widziała wczoraj coś dziwnego, chociaż nie miała pojęcia o co chodzi, wydawało jej się, że może coś sobie uzbdurała. Najwyraźniej nie? - Tak, miał na sobie mugolskie ubrania. - Potwierdziła jeszcze. - I tak, wczoraj jak wracałam z Mabel z przedszkola, miałam wrażenie, że ktoś nas obserwuje, że dostrzegłam jakiś dziwny cień, gdy się odwróciłam, założyłam jednak, że mi się przywidziało. - Dokończyła jeszcze.
Skoro Brenna posiadała tak dużo informacji, to mogła założyć, że wie coś więcej. Może miała w BUMie jakąś podobną sprawę. - Wiesz o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego ten sen był taki realistyczny? - Postanowiła zapytać wprost.