31.10.2022, 23:18 ✶
- I ja też! – wypaliła zapalczywie wtórując Brennie. Tak, staranie się, czepianie każdego szczegółu, zaglądanie pod każdy kamień, byleby sprawiedliwości stało się zadość. O ironio…
- Nie, skądże znowu, żadnego wyśmiewania! Po prostu zastanawiam się, jak dawno to było! – wyjaśniła pośpiesznie, kręcąc przy tym głową. Owszem, sama to już stwierdziła – co potwierdziła krótkim skinięciem głowy w odpowiedzi na szept kuzynki – że Olivia musi być dorosła. Zatem jej zabójca również. Tylko właśnie miała problem z dojściem do ładu i stwierdzeniem, kto miał być zabójcą Marty. Chłopiec?
Ale znów, jeśli to chłopiec, to czy możliwym było, żeby tak młoda osoba znała zaklęcia zdolne wysłać w objęcia śmierci ot tak? Bo jak się zastanowić, to już teraz potrafili magią wyrządzić krzywdę; wszystko kwestia (nie)właściwego zastosowania magii. Niemniej to wciąż nie było to – śmierć w ułamku sekund, jak wynikałoby ze słów ducha.
- Przepraszam, Marto, nie chciałam cię urazić! – uniosła ręce w teoretycznie uspokajającym geście. Jednakże nic z tego, zniknęła, a Brenna… ouch. Mav zmarszczyła nos w wyrazie obrzydzenia.
- Wiesz co? Może lepiej w to nie wnikać – oświadczyła. Tak, zdecydowanie powinny były wracać i odpuścić sobie tego rodzaju eskapady, nie tylko dziś, ale i do końca szkoły. Tak że Mavelle najpierw ostrożnie uchyliła drzwi i powęszyła, żeby upewnić się, czy nikt się nie znajdował w pobliżu, a potem…
… potem to już zupełnie inna historia, czy udało im się wrócić bez problemów do dormitorium.
- Nie, skądże znowu, żadnego wyśmiewania! Po prostu zastanawiam się, jak dawno to było! – wyjaśniła pośpiesznie, kręcąc przy tym głową. Owszem, sama to już stwierdziła – co potwierdziła krótkim skinięciem głowy w odpowiedzi na szept kuzynki – że Olivia musi być dorosła. Zatem jej zabójca również. Tylko właśnie miała problem z dojściem do ładu i stwierdzeniem, kto miał być zabójcą Marty. Chłopiec?
Ale znów, jeśli to chłopiec, to czy możliwym było, żeby tak młoda osoba znała zaklęcia zdolne wysłać w objęcia śmierci ot tak? Bo jak się zastanowić, to już teraz potrafili magią wyrządzić krzywdę; wszystko kwestia (nie)właściwego zastosowania magii. Niemniej to wciąż nie było to – śmierć w ułamku sekund, jak wynikałoby ze słów ducha.
- Przepraszam, Marto, nie chciałam cię urazić! – uniosła ręce w teoretycznie uspokajającym geście. Jednakże nic z tego, zniknęła, a Brenna… ouch. Mav zmarszczyła nos w wyrazie obrzydzenia.
- Wiesz co? Może lepiej w to nie wnikać – oświadczyła. Tak, zdecydowanie powinny były wracać i odpuścić sobie tego rodzaju eskapady, nie tylko dziś, ale i do końca szkoły. Tak że Mavelle najpierw ostrożnie uchyliła drzwi i powęszyła, żeby upewnić się, czy nikt się nie znajdował w pobliżu, a potem…
… potem to już zupełnie inna historia, czy udało im się wrócić bez problemów do dormitorium.
Koniec sesji