Długo bił się z myślami czy pójść na tę wystawę z duchami czy też nie. Z jednej strony wolał ją sobie odpuścić jako, że czas spędzony w kuźni był dużo przyjemniejszy od jakichś pubów. Z drugiej zaś czuł, że nie wszystko wyjaśnili sobie wzajemnie z Pandorą i potrzebowali do tego neutralnego gruntu. Warsztat Nordgersimów był ziemią na której miał przewagę, magiczna część Londynu to był teren Prewettówny. Nic więc dziwnego, że pub w mugolskiej części stolicy Wielkiej Brytanii wydawał się idealnym miejscem na takie spotkanie. I pewnie tylko dlatego, Hjalmar zdecydował się na to aby się tam pojawić.
Nie byłby jednak sobą gdyby nie pracował do późna przy piecu. Ledwo załapał się na ostatni możliwy transport do Londynu. Trochę pobłądził po ulicach tego olbrzymiego miasta zanim odnalazł lokal w którym miał się zjawić. Ludzi było od groma - ciągle ktoś wchodził czy wychodził. Dla Islandczyka był to dosyć nietypowy widok, niemalże pierwszy w swoim rodzaju. W końcu na Islandii pili i bawili się pod gołym niebem, a imprezy pod dachem należały do rzadkości.
Przez dłuższą chwilę stał po drugiej stronie ulicy, podpierając się o drzewo aby po prostu obserwować ten pub. Powinien tam wejść jakby nigdy nic? Czy może poczekać, aż któraś ze znanych mu dusz akurat wyjdzie na dwór aby mógł się podłączyć? Nie to aby znał jakoś dużo osób do których mógłby się przyłączyć - tych w końcu były tylko 2, Pandora i Akane. Na swój sposób musiał wyglądać dziwnie dla reszty gości, jednak nie bardzo się tym przejmował. Nordgersim po prostu oczekiwał na odpowiedni moment aby zrobić tam wejście smoka.
Po krótkiej, lecz dosyć intensywnej batalii z samym sobą, przemógł się i niepewnym krokiem wszedł do środka. Pierwsze co go uderzyło to jazgot i harmider, który panował w środku. Nie było tutaj żadnego ładu ani składu - tu było wszystko. Jedni śpiewali, drudzy rzucali, a trzeci już się zataczali. A więc tak wygląda ta cała Anglia... Pokiwał głową z lekką dezaprobatą, a następnie ruszył w głąb sali.
Zatrzymał się przy ladzie, gdzie zamówił jedno piwo. Za wszelką cenę starał się wyglądać jak ktoś tutejszy aby przypadkiem nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Na nic to się jednak nie zdało z różnych przyczyn, jednak najpewniej miał na to wpływ jego północny wygląd, nie pasujący do brytyjskich standardów. Ubiorem też mógł się trochę wyróżniać jako, że miał założoną zwykłą czerwoną koszulę w kratę i do tego wygodne spodnie - w skrócie nic szczególne w porównaniu do reszty osób. W zasadzie wygląd Hjalmara można było określić jak jakiegoś robotnika, który po ciężkim dniu przyszedł się trochę wyluzować i odpocząć. Co by nie mówić, trochę tak było - z tą różnicą, że nie był budowlańcem, a rzemieślnikiem. I to nie byle jakiej klasy!
Dopił piwo w akompaniamencie wrzasków nadciągających z małego podwyższenia na sali. Ktoś kto właśnie dawał koncert, nie powinien był tego robić ani teraz ani nigdy wcześniej, a już na pewno nie później. Przez ułamek sekundy myślał, że wybuchnie mu głowa, jednak na całe szczęście nic takiego nie miało miejsca.
Rozejrzał się po sali ale nie odnalazł żadnej znajomej twarzy, a co gorsza wpadł na jakiegoś mężczyznę, który od razu wyskoczył do niego z pięściami - Gdzie kurwa leziesz pokrako? - zapytał widocznie zbulwersowany pijany mężczyzna. Nie patyczkował się w żadne ciche metody argumentacji czy rozwiązywania konfliktów. Wydzierał się na cały lokal, skupiając uwagę okolicznych gości, jeżeli nie całego pubu.
- Spokojnie. Nic się przecież nikomu nie stało. Po co ta agresja? - zapytał go spokojnym głosem. Hjalmar nie miał zamiaru nikogo pobić, a już na pewnie nie w tym momencie. W dodatku dopiero wszedł do tego przybytku i nie chciał sobie robić wrogów od samego początku - Nie specjalnie przecież na Ciebie wpadłem. Zresztą sam się trochę rozpychałeś, więc nie szło tego uniknąć - dodał, nie reagując na to, że tamten złapał go za fraki, chociaż był to lekki przerost formy nad treścią jako, że Nordgersim był od niego wyższy o co najmniej głowę. Bez większego wysiłku był w stanie zakończyć jego dzisiejszą imprezę jednym, celnym strzałem, wszak agresor znajdował się idealnie na linii ciosu.
- Ja Ci zaraz pokażę. Wybije Ci te Twoje ząbki - rzucił w kierunku Islandczyka, a następnie się zamachnął w jego kierunku aby rzeczywiście pozbawić go jedynek. Nordgersim tylko się odwinął do tyłu, aby przypadkiem nie dostać gdzieś w twarz, jako że ten cios pozostawał wiele do życzenia. Nie zrobił jednak nic aby mu oddać, co było dosyć niespotykanym obrotem spraw jak na temperament Hjalmara.