31.10.2022, 23:32 ✶
Alice niezbyt oglądała się na otoczenie, aby zachować jakieś tam środki bezpieczeństwa. Zresztą na jaki wypadek? Że rzeczony dziesięcioletni autor wyrzutów ściennych skierowanych w stronę Ministra, postanowi odreagować na niej swoją frustrację i kopnąć w kostkę? Bo i wyżej, i tak by nie sięgnął. Lekko się zgarbiła kuląc ramiona na ten nagły okrzyk, gdy usłyszała swoje imię i to w pełnym wydaniu. U palców u jednej ręki i to u drwala w aktywnej chorobie alkoholowej, można było zliczyć osoby zwracające się do niej w ten sposób, nawet w nerwach. Matka dawno sobie odpuściła Adelaide, bo również panienka Selwyn wyraźnie życzyła sobie Alice, to była Alice.
Okręciła się na pięcie i już chcąc wyjaśnić sprawę z siostrą, gdy dojrzała siostrzeńców, no jednego, drugi, jak mogła domniemać, niczym Vasili Dolohov pogodę na nadchodzące Beltane, musiał znajdować się wózku. Uśmiechnęła się promiennie do Ambosia.
- Sachy, czy ty mnie posądzasz o takie braki? - Nawet chciała przyjąć oburzony wyraz twarzy, ale wesoły uśmiech, jaki wypłynął na widok rodziny, nie chciał dać się opanować.
- Widzisz, Misiu, ktoś niegrzeczny popsuł ścianę i coś napisał, nie dość, że to nieładne zachowanie, to jeszcze popełnił kilka błędów. - Podeszła bliżej siostry i kucnęła przy siostrzeńcu. - I tak, jak mama, nie mam ochoty widzieć takich brzydkich rzeczy.
Alice spojrzała na umazane ręce dziecka. - Pracowity spacer - zwróciła się do siostry, jednocześnie wyjmując chusteczkę, żeby zetrzeć brud z dłoni dziecka. - Może zostaniesz zielarzem albo alchemikiem, jak tak lubisz brudzić rączki.
Wyprostowała i spojrzała na siostrę.
- No nie, ale szybko bym się odnalazła, nie uważasz? - odpowiedziała z przekorą na uwagę Sacharissy.
- Miałabym to szkaradztwo zostawić i widzieć dzień w dzień? Obie wiemy, że Ministerstwo działa z większą rozwagą, niż co niektóre lodowce górskie, zanim ktoś się przejmie takim bzdurnym wezwaniem, to z pół miesiąca będzie to tu zalegać.
Tak to wyglądało oficjalnie, choć głęboko wierzyła, że generalnie nikogo nie zainteresuje jej drobna działalność porządkowa. Schowała różdżkę i jeszcze omiotła wzrokiem ścianę.
- Nie myślisz, że cała ta sytuacja nabrała histerycznego wydźwięku? Na pewno są poważniejsze sprawy zasługujące na trzy kolumny w Proroku, a teraz wystarczy, że Leach wydmucha nos, a już powstanie pięć artykułów o jego stanie zdrowia, jak sam się do tego doprowadzić przez niekompetencję, a jego chusteczki są kupowane za ministerialne pieniądze i są z futra demimoza - przewróciła oczami. - Kogoś zabolał jego wybór i to do krańca jego mocno niedojrzałego kręgosłupa. - W każdej innej okoliczności pewnie nie zagłębiała się w temat, bo szkoda ryzykować nieświadomego nastąpienia na odcisk, jak się przytrafiło Nobby’emu, którego pewnie największą zbrodnią było istnienie, ale siostra jej krzywdy nie zrobi?
Okręciła się na pięcie i już chcąc wyjaśnić sprawę z siostrą, gdy dojrzała siostrzeńców, no jednego, drugi, jak mogła domniemać, niczym Vasili Dolohov pogodę na nadchodzące Beltane, musiał znajdować się wózku. Uśmiechnęła się promiennie do Ambosia.
- Sachy, czy ty mnie posądzasz o takie braki? - Nawet chciała przyjąć oburzony wyraz twarzy, ale wesoły uśmiech, jaki wypłynął na widok rodziny, nie chciał dać się opanować.
- Widzisz, Misiu, ktoś niegrzeczny popsuł ścianę i coś napisał, nie dość, że to nieładne zachowanie, to jeszcze popełnił kilka błędów. - Podeszła bliżej siostry i kucnęła przy siostrzeńcu. - I tak, jak mama, nie mam ochoty widzieć takich brzydkich rzeczy.
Alice spojrzała na umazane ręce dziecka. - Pracowity spacer - zwróciła się do siostry, jednocześnie wyjmując chusteczkę, żeby zetrzeć brud z dłoni dziecka. - Może zostaniesz zielarzem albo alchemikiem, jak tak lubisz brudzić rączki.
Wyprostowała i spojrzała na siostrę.
- No nie, ale szybko bym się odnalazła, nie uważasz? - odpowiedziała z przekorą na uwagę Sacharissy.
- Miałabym to szkaradztwo zostawić i widzieć dzień w dzień? Obie wiemy, że Ministerstwo działa z większą rozwagą, niż co niektóre lodowce górskie, zanim ktoś się przejmie takim bzdurnym wezwaniem, to z pół miesiąca będzie to tu zalegać.
Tak to wyglądało oficjalnie, choć głęboko wierzyła, że generalnie nikogo nie zainteresuje jej drobna działalność porządkowa. Schowała różdżkę i jeszcze omiotła wzrokiem ścianę.
- Nie myślisz, że cała ta sytuacja nabrała histerycznego wydźwięku? Na pewno są poważniejsze sprawy zasługujące na trzy kolumny w Proroku, a teraz wystarczy, że Leach wydmucha nos, a już powstanie pięć artykułów o jego stanie zdrowia, jak sam się do tego doprowadzić przez niekompetencję, a jego chusteczki są kupowane za ministerialne pieniądze i są z futra demimoza - przewróciła oczami. - Kogoś zabolał jego wybór i to do krańca jego mocno niedojrzałego kręgosłupa. - W każdej innej okoliczności pewnie nie zagłębiała się w temat, bo szkoda ryzykować nieświadomego nastąpienia na odcisk, jak się przytrafiło Nobby’emu, którego pewnie największą zbrodnią było istnienie, ale siostra jej krzywdy nie zrobi?