Ururu niesamowicie się z tego powodu ucieszył. Nie było nic lepszego niż skuteczny nauczyciel i zapalony uczeń. Mogli zdziałać cuda w niesamowitym tempie.
— Tak, tak, wiadomo, lepiej też zaczynać od czegoś mniejszego, gdyż wtedy łatwiej dostrzegać błędy i implementować poprawki.
Wrotkami nie był zainteresowany i nawet nie potrafił przewidzieć jak magiczne nastolatki szalałyby za takim wynalazkiem. To mógłby być nowy potężny trend wśród młodzieży i pasjonatów aktywności fizycznych. I kolejny problem dla Ministerstwa próbującego ogarnąć bałagan spowodowany łamaniem Kodeksu Tajności przez wrotkarzy na rzekach czy jeziorach, do których łatwy dostęp mają mugole.
Pokiwał głową. Nie chciał pytać o ojca Samuela. Bał się, że to ma jakiś związek z jego przeszłym prześladowcą... ale ten może mógłby być nawet jego dziadkiem? Skupienie się na byłym wrogu odtrącało też myśli o jego własnym ojcu, któremu również zawdzięcza swoje pasje. Ale było to zbyt bolesne nawet przy najmniejszym tylko wspomnieniu.
— To duże szczęście, taka znajomość.
Ururu zastanowił się chwilę. Samuel wydawał się być naprawdę przyjaźnie nastawiony do mugoli. Może mógł mu zaufać? Bardzo nie chciał odpychać tak cudownie zapowiadającej się znajomości z powodu jednego nieprzyjemnego Carrowa spotkanego w przeszłości.
— Czy... czy mógłbym panu zadać osobiste pytanie? — Zaczął tajemniczo i jeśli Samuel wyraził zgodę, kontynuował. — Czy dobrze rozumiem, że pan ma pozytywne podejście do mugoli i mugolaków? Że nie darzy ich pan nienawiścią i uważa za istoty niższe od czarodziejów?