Na moment nawet zastanowił się, jakby to było żyć z Edwardem. Jeśli zamieszkaliby w rodzinnej rezydencji... cóż, dla Martina wiele by się nie zmieniło. Ale w przypadku Cynthii, wplątana zostałaby w te wszystkie banały rodu Sue. Ciotki zamawiałyby jej krawców, zabierały na herbatki i te wszystkie nudne spotkania starych panien i despotycznych mężatek. Opowiadałyby ploteczki z sądów, którymi zdecydowanie nie powinny były się dzielić. Zdradzałyby historie z młodości, gdy masowo bawiły się w łamanie serc mugolskich chłopców z pobliskich wiosek. To w końcu klasyczne zajęcie młodzieży z tej rodziny. Nigdy nie uważali, że mugoli należy wytępić — uważali ich za fantastyczne zabaweczki. Martin był jednym z niewielu, którzy się w to nie bawili. Szczególnie, że większość dzieciństwa spędził w Londynie z matką. Ta również z politowaniem spoglądała na tego typu rozrywki. A potem się dziwią, że wolała zatrzymać synów w Brytanii.
— Właściwie jedno i drugie — odpowiedział po chwili. — Od dawna interesuję się filozofią, szczególnie zainteresowałem się nihilizmem... A w pracy przyszło mi przetłumaczyć kilka pism w podobnej tematyce.
Od nieodpowiednich dla małego chłopca książek wszystko się zaczęło. Przez filozofię nauczył się języków, by czytać o niej w oryginale. Od języków zaczął zajmować się tłumaczeniem profesjonalnie, co zaprowadziło go do jeszcze większego repertuaru.
— Możesz być pewna, że twoja rodzina będzie pamiętać o nim dłużej niż moja.
To gorzkie stwierdzenie było prawdą. Sue mieli w zanadrzu jeszcze wielu takich Edwardów.
— Miejmy nadzieję, że nie mam więcej kuzynów kawalerów, chociaż muszę przyznać, że nieszczególnie się w tym orientuję.
Oczywiście nie wziął pod uwagę, że teoretycznie sam był wolny i to go mogło trafić w następnej kolejności.
— Niestety tak. Moja rodzina z tej strony jest dość duża i z każdego takiego spotkania wyciskają ostatnią kroplę. Zapewne połowa z nich zostanie na noc, a jutro odbędą się poprawiny. A przemowy... Na pogrzebie jednego ze starszych członków rodziny wystawiono sztukę opartą na jego podkolorowanym życiorysie.
Szczęśliwa dziewczyna nie zasmakowała jednak przepychu i teatralności, jakimi ociekali Sue. Krótko mówiąc, wszystko obchodzili z pompą. Jak na amerykanów przystało.