05.06.2023, 12:48 ✶
Z uwagą słuchałam słów Francuzki, która bardzo ładnie wypowiadała się po moim ojczystym języku. Była to rzadkość wśród francuzów, bo ci jak już wypowiadali się po angielsku, przeważnie robili to słabo, a ich akcent często sprawiał, że trudno było ich zrozumieć. Może teraz wolałabym nie rozumieć, co mówi kobieta, ale niestety wszystko do mnie dochodziło dosadnie i wyraźnie.
Kiedy ta zaoferowała mi swoją gazetę, z chęcią ją przyjęłam, a następnie z wyraźnym zmieszaniem czytałam szybko wszystkie informacje odnośnie dzisiejszego wydarzenia. Nie chciałam zbytnio wierzyć we wszystko, co udało mi się przeanalizować w swojej głowie. Kiedy do moich oczu doszedł fragment o podziale społeczeństwa, w którym to czarodzieje czystokrwiści mają być na szczycie, a mugole i mugolaki mają być zniżeni dosłownie do roli niewolników, parsknęłam zażenowana śmiechem. Trzeba być całkowitym szaleńcem, żeby coś takiego wymyślić. Jestem czarownicą czystej krwi, ale nigdy nie pomyślałam nawet o tym, że ktoś z racji innego statusu czystości, miałby być gorszy ode mnie.
- Jeżeli dla tego szaleńca rodowód krwi jest wyznacznikiem statusu, to jest zwykłym głupcem. Czarowników winny określać tylko ich czyny i wkład dla całego społeczeństwa, więc na dole kast społecznych, może znaleźć się tylko i wyłącznie on, jak i jego poplecznicy. Brednie. - Oddałam jej gazetę, dzieląc się przy tym szczerze swoim zdaniem na temat Czarnego Pana w widocznej złości. Trudno było mi pojąć, że gdzieś tam są ludzie, którzy go popierają. - Wątpię, że to jest zwykły straszak, ale Brytyjskie Ministerstwo Magii pewnie się tym zajmie i zniszczy w zarodku... - Westchnęłam jeszcze ciężko, ciekawa, co sądzi o tym kobieta spoza wysp. Przecież nawet we Francji mogą znaleźć się osoby, a raczej na pewno się znajdą, którym przedstawiany stan rzeczy przez Lorda Voldemorta byłby jak najbardziej na rękę. Zapominają tylko, że historia zatacza koło i nie jest on pierwszym, ani ostatnim czarnoksiężnikiem, który chce zniszczyć wszystko, na co nasze nieduże społeczeństwo pracowało przez ten cały czas.
Kiedy ta zaoferowała mi swoją gazetę, z chęcią ją przyjęłam, a następnie z wyraźnym zmieszaniem czytałam szybko wszystkie informacje odnośnie dzisiejszego wydarzenia. Nie chciałam zbytnio wierzyć we wszystko, co udało mi się przeanalizować w swojej głowie. Kiedy do moich oczu doszedł fragment o podziale społeczeństwa, w którym to czarodzieje czystokrwiści mają być na szczycie, a mugole i mugolaki mają być zniżeni dosłownie do roli niewolników, parsknęłam zażenowana śmiechem. Trzeba być całkowitym szaleńcem, żeby coś takiego wymyślić. Jestem czarownicą czystej krwi, ale nigdy nie pomyślałam nawet o tym, że ktoś z racji innego statusu czystości, miałby być gorszy ode mnie.
- Jeżeli dla tego szaleńca rodowód krwi jest wyznacznikiem statusu, to jest zwykłym głupcem. Czarowników winny określać tylko ich czyny i wkład dla całego społeczeństwa, więc na dole kast społecznych, może znaleźć się tylko i wyłącznie on, jak i jego poplecznicy. Brednie. - Oddałam jej gazetę, dzieląc się przy tym szczerze swoim zdaniem na temat Czarnego Pana w widocznej złości. Trudno było mi pojąć, że gdzieś tam są ludzie, którzy go popierają. - Wątpię, że to jest zwykły straszak, ale Brytyjskie Ministerstwo Magii pewnie się tym zajmie i zniszczy w zarodku... - Westchnęłam jeszcze ciężko, ciekawa, co sądzi o tym kobieta spoza wysp. Przecież nawet we Francji mogą znaleźć się osoby, a raczej na pewno się znajdą, którym przedstawiany stan rzeczy przez Lorda Voldemorta byłby jak najbardziej na rękę. Zapominają tylko, że historia zatacza koło i nie jest on pierwszym, ani ostatnim czarnoksiężnikiem, który chce zniszczyć wszystko, na co nasze nieduże społeczeństwo pracowało przez ten cały czas.