05.06.2023, 18:42 ✶
- Dziękujemy. Nie będziemy już pana niepokoić - mruknęła Brenna, chociaż wiedziała, że być może nie będą mogli dotrzymać tej obietnicy. Pożegnała staruszka, a kiedy drzwi za nim się zamknęły, na jej twarz wypłynął ponury wyraz. Mogła sobie na to pozwolić, w końcu młody Ollivander i tak nie zwróci uwagi na to, że coś jest nie tak.
Zmęczona i przygnębiona tym wszystkim Brenna przysiadła po prostu wprost na pobliskim krawężniku i zapatrzyła się na ulicę.
- Myślisz, że gdyby znaleźć ten klejnot, dałoby się zdjąć klątwę? - spytała, ale zaraz sama sobie odpowiedziała. - Skoro Ministerstwo nie dało rady wtedy, pewnie teraz tym bardziej się nie uda - westchnęła. Wiedziała, że sprawa nie da jej spokoju, że przeszuka akta ministerialne w poszukiwaniu informacji o tym, i że będzie sprawdzała, czy klejnot został znaleziony.
Ale wiedziała też, że pewnie niczego nie uzyska.
Zoya pozostanie zaklęta w kamień, na wieki uwięziona mocą przekleństwa. To nie była bajka, w której przekleństwo mógłby złamać pocałunek prawdziwej miłości.
– Nie wiem jeszcze – wyznała, kiedy Dellian spytał, czy powiedzą o tym w ministerstwie. Mężczyzna był ewidentnie nieszkodliwy, nie chciała odbierać mu pamięci o ukochanej, a zarazem wiedziała, że jeśli tego nie zgłoszą, a ktoś do niego dotrze, będą kłopoty. Pół biedy, gdyby spadły tylko na jej głowę, ale nie chciała wciągać w to Delliana. – Być może spróbuję porozmawiać z którymś amnestozjatorem i poproszę, żeby zmienił tylko mały fragment jego wspomnień… tak, by zapomniał, że Zoya była czarodziejką, a pamiętał o niej… i o wszystkim innym. W tym liście… usunęłam fragment o klątwie, zmieniłam go na chorobę – wymamrotała. Nie chciała zostawić takiego zapisu w rękach mugola, bo kto wie, co potem ludzie znajdą.
Ale nie chciała odbierać mu wspomnień o jego miłości.
– A co ty o tym sądzisz?
Zmęczona i przygnębiona tym wszystkim Brenna przysiadła po prostu wprost na pobliskim krawężniku i zapatrzyła się na ulicę.
- Myślisz, że gdyby znaleźć ten klejnot, dałoby się zdjąć klątwę? - spytała, ale zaraz sama sobie odpowiedziała. - Skoro Ministerstwo nie dało rady wtedy, pewnie teraz tym bardziej się nie uda - westchnęła. Wiedziała, że sprawa nie da jej spokoju, że przeszuka akta ministerialne w poszukiwaniu informacji o tym, i że będzie sprawdzała, czy klejnot został znaleziony.
Ale wiedziała też, że pewnie niczego nie uzyska.
Zoya pozostanie zaklęta w kamień, na wieki uwięziona mocą przekleństwa. To nie była bajka, w której przekleństwo mógłby złamać pocałunek prawdziwej miłości.
– Nie wiem jeszcze – wyznała, kiedy Dellian spytał, czy powiedzą o tym w ministerstwie. Mężczyzna był ewidentnie nieszkodliwy, nie chciała odbierać mu pamięci o ukochanej, a zarazem wiedziała, że jeśli tego nie zgłoszą, a ktoś do niego dotrze, będą kłopoty. Pół biedy, gdyby spadły tylko na jej głowę, ale nie chciała wciągać w to Delliana. – Być może spróbuję porozmawiać z którymś amnestozjatorem i poproszę, żeby zmienił tylko mały fragment jego wspomnień… tak, by zapomniał, że Zoya była czarodziejką, a pamiętał o niej… i o wszystkim innym. W tym liście… usunęłam fragment o klątwie, zmieniłam go na chorobę – wymamrotała. Nie chciała zostawić takiego zapisu w rękach mugola, bo kto wie, co potem ludzie znajdą.
Ale nie chciała odbierać mu wspomnień o jego miłości.
– A co ty o tym sądzisz?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.