• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[Grudzień 1970, mieszkanie Stanleya] Nastał czas ciemności || Stanley & Murdock

[Grudzień 1970, mieszkanie Stanleya] Nastał czas ciemności || Stanley & Murdock
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
05.06.2023, 22:47  ✶  
Nigdzie nie traci się tak rachuby czasu jak zza kratkami. Z początku faktycznie, odlicza się każdy dzień, ba, każdą godzinę, ale już po kilku, może kilkunastu tygodniach człowiek zapomina jaki jest dzień tygodnia. No bo jakie to ma znaczenie skoro każdy dzień wygląda praktycznie tak samo. Zmienia się tylko żarcie jakie podają i partia ćwiczeń do zrobienia danego dnia. Na szczęście poza murami pewne sprawy nie zmieniły się, a mowa o relacji ze Stanleyem. W takich sytuacjach, pomimo zimowej aury, świat nabiera żywych kolorów i zwyczajnie olbrzymowi cieszy się micha, że przyjaciel o nim nie zapomniał. - Cztery, PIERDOLONE, lata człowieku. - odparł przyjacielowi rzucając swój pierwszy bluzg na wolności. Jedni powiedzieliby, że to jak splunąć, ale dla Murdocka była to już druga odsiadka, dwukrotnie wyższa od poprzedniej, bo dołożyli mu recydywę za popełnienie przestępstwa o tym samym motywie. Odsiedział pełną karę, bo Murdock jak przystało na rasowego bandziora wzgardzał systemem resocjalizacji i nie zamierzał żyć pod dyktando klawiszy i wychowawcy. Skrupulatnie omijając wszystkie programy więzienne, które pomogłyby mu przy zwolnieniu warunkowym. - W sumie nie było tak tragicznie, trochę się wyrzeźbiłem, przeczytałem kilka książek, nawet zęby mi zrobili. - zaśmiał się z ironią na twarzy, szczerząc przy tym szereg bialutkich zębów. W rzeczywistości był to jeden z nielicznych plusów, fakt że wraz z odebraniem wolności zakład penitencjarny brał na siebie odpowiedzialność za jego stan fizyczny. Na wolności medyków odwiedzał dopiero kiedy już był zmuszony, a sprawami błahymi, takie jak na przykład brakujących kilka zębów w szczęce, nie bardzo go przejmowały. - Niby pies, a jednak człowiek. - zażartował bo humor serio mu dopisywał - szczere dzięki mordka, jesteś gość. - dorzucił już spokojniejszym tonem z serdecznym uśmiechem. Nie miał z tym żadnego problemu, że Stanley był brygadzistą, bo i tak uważał go za faceta o właściwej moralności, ale z uszczypliwości nie miał zamiaru rezygnować. Gdyby go zapytać to owszem, wzgardzał praworządnością i resortami siłowymi ministerstwa, ale jak wszędzie zdarzały się wyjątki potwierdzające regułę. A co do własnej winy nie zamierzał się miotać i okłamywać kogokolwiek. Złamał prawo, przyznał się do winy, ale jedynym błędem jaki mógł sobie zarzucić był ten, że dał się złapać. Honor złodzieja nakazywał mu przyjąć na klatę orzeczony wyrok bez mazgajstwa i z pełną dumą nie zmieniać niczego w swojej postawie oprycha. Chwycił za szklankę i praktycznie duszkiem wlał w siebie pierwszą porcję, nie mogąc się oderwać od źródełka jak bydło od paśnika. - I to jest mój drogi przyjacielu, prawdziwa wolność. - odparł wypuszczając z ust ciężkie i gryzące w podniebienie opary alkoholu. Bez zbędnych ceremoniałów napełnił szkło jeszcze raz, tym razem już sącząc powoli trunek. Miał przecież swoje gabaryty i tak właściwie było najwyżej wyrównanie szans ze Stanleyem, aby upijali się w równym tempie. - Świeży start, czyste konto, ale tym razem nie dam się tak łatwo. Mam plan otworzyć własny biznes i słuchaj tego... - zrobił krótką pauzę na odpalenie papierosa i zaciągnięcie się nim - lombard. - dorzucił robiąc przebiegłą minę i stukając się palcem w skroń jakby wpadł na genialny pomysł. - Ale czekaj, czekaj, zaciekawiłeś mnie. Jakie zmiany? Masz na myśli, tego no, Pana Czerni? - zmienił szybko wątek zainteresowany nowinkami ze świata. Do pudła docierały jakieś skrawki informacji z zewnątrz, przecież nie żyli tam w całkowitej próżni. Jednak Grayback nie miał pełnego obrazu całego zdarzenia, więc mógł mylić pojęcia i fakty. Czekał na wyjaśnienia marszcząc brwi i wbijając wzrok w Borgina.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (989), Stanley Andrew Borgin (1596)




Wiadomości w tym wątku
[Grudzień 1970, mieszkanie Stanleya] Nastał czas ciemności || Stanley & Murdock - przez Stanley Andrew Borgin - 25.05.2023, 20:15
RE: [Grudzień 1970, mieszkanie Stanleya] Nastał czas ciemności || Stanley & Murdock - przez Bard Beedle - 05.06.2023, 22:47
RE: [Grudzień 1970, mieszkanie Stanleya] Nastał czas ciemności || Stanley & Murdock - przez Stanley Andrew Borgin - 14.06.2023, 00:08
RE: [Grudzień 1970, mieszkanie Stanleya] Nastał czas ciemności || Stanley & Murdock - przez Bard Beedle - 25.07.2023, 20:21
RE: [Grudzień 1970, mieszkanie Stanleya] Nastał czas ciemności || Stanley & Murdock - przez Stanley Andrew Borgin - 29.07.2023, 20:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa