Poczuła się pewniej, kiedy Brenna złapała ją za rękę. Wiedziała, że może na nią liczyć, że ma jej wsparcie, chociaż tak naprawdę nic to nie zmieniało, bo były tutaj same. Ona, Mabel, no i kot bojowy Salem, którego dzisiaj w nocy nic nie obudziło. To ją najbardziej w tym wszystkim przerażało.
- Myślisz, że on kogoś po prostu wystraszył? - To brzmiało zdecydowanie lepiej, niż zabójstwo. Może jednak nie było tak źle, jak się wydawało pannie Figg. Przynajmniej taką miała nadzieję.
- Chyba trochę zbyt lekkomyślnie podeszłam do spraw związanych z zabezpieczeniem tego miejsca, nie wiem, mam wrażenie, że to wszystko to moja wina. - W końcu gdyby zadbała o to, bardziej się zajęła tym tematem, to nie miałaby możliwości wejść do środka. Nie mogła sobie też wybaczyć, że się nie obudziła, kiedy znalazł się w jej sypialni. Zazwyczaj wystarczało byle skrzypnięcie deski, a ona wybudzała się ze snu. Nie mogło być tak, że pojawił się tutaj zupełnie bez dźwięku. Jak mogła to wszystko przespać?
- Dziękuję Brenn. - Rzekła do niej jeszcze. Normalnie pewnie powiedziałaby jej, że da sobie radę sama, żeby nie zawracała głowy swoim współpracownikom, jednak po tej nocy i tym, co sama Longbottomówna jej powiedziała na pewno dzięki temu będzie się czuła bardziej bezpiecznie. - Dzwonki właściwie to bardzo dobry pomysł. Nie widać ich i moga narobić sporo hałasu. - Zdecydowanie spodobała się jej ta propozycja, też spowodouje, że będzie się czuła pewniej w swoim własnym domu. To powinno ją obudzić, a nawet nieco przestraszyć ewentualnego włamywacza.
Obserwowała przyjaciółkę, kiedy ta zamieniła się w wilka. Była pełna podziwu dla jej umiejętności, mimo, że nie raz już dane jej było widzieć przemianę, to za każdym razem imponowała jej ona w ten sam sposób. Zwierzę bylo duże, dostojne, no nie mogła się na nie napatrzeć. Wiedziała też dlaczego Brenna nabyła tą umiejętność, uważała, że niesamowite było to, że zrobiła to dlatego, żeby móc mieć oko na Erika, po tym, jak został zaatakowany przez wilkołaka. Ogromne poświęcenie.
- Szkoda, że nic nie znalazłaś. Mogę Ci jakoś pomóc? - Skoro miała zająć się sprawą może mogłaby jej jakos ułatwić to zadanie, chociaż tak naprawdę średnio wiedziała jak, sama przecież nie do końca wiedziała, co się wydarzyło.