07.06.2023, 19:48 ✶
Zauważa poczucie straty kradnące blask z jej oczu i chce w jakiś sposób pocieszyć Ulę, ale nie potrafi znaleźć żadnych słów. No bo co ma jej powiedzieć? Ciągnąć dalej wątek, że przecież to tylko rzeczy? Przecież jest różnica między rozdartą poszewką, a spalonym łóżkiem - łóżkiem, na którym składało się zmęczone ciało i odpływało w najpiękniejsze sny, w które się wypłakiwało lub chowało się w jego ciepłych objęciach, gdy na zewnątrz szalała burza majowa, na którym przeżywało się uniesienia splecionym ciasno z ukochaną osobą, na którym przychodziły na świat kolejne pokolenia i przychodziły następne. Wszakże z przedmiotami wiążą się też wspomnienia i silne emocje i choć usilnie stara się sobie powtarzać, że to tylko rzeczy, sam zapewne zapłakałby nad rozbitą filiżanką należącą kiedyś do mamy.
Sięga więc ponad stołem i przykrywa jej drobną dłoń swoją, nieco większą i szorstką od pracy, a jednocześnie delikatną. Chciałby spojrzeć jej w oczy, ale w ciemnych szkłach jej okularów widzi tylko swoje odbicie. Przez moment ma ochotę poprosić ją, aby je zdjęła, ale ostatecznie uznaje to za nietaktowne.
Zamyśla się. Podniesienie samochodu bez użycia magii? Gdyby poszperał w notatkach babci być może znalazłby na to odpowiedni eliksir i może byłby w stanie go uwarzyć. Czytać w myślach? Obiło mu się o uszy, że istnieje coś takiego jak legilimencja, ale nie jest pewien, czy Ula dokładnie o tym mówi. Nie, chyba nie. No i co to za supermoce, skoro wszystko brzmi jak zwykłe moce czarodziejów? I średniowiecze? No, chata Ariela nie widziała remontu od dawna, ale zaraz średniowiecze? Może jeszcze haczykowaty nos i domek na kurzej stopie?
— Nie wiem, Ula... Chyba czegoś takiego nie ma, ale słyszałem, że istnieje coś takiego jak myślodsiewnia, w której można zobaczyć swoje wspomnienia i przeżyć je na nowo. Ale chyba nie tego szukasz, prawda? — uśmiecha się przepraszająco, że nie może jej pomóc. — Ale możesz korzystać z moich... mojego wszystkiego, jeśli chcesz to odtworzyć. Mam puste szkicowniki i masę węgielków i kredki też się znajdą, dużo kredek, kupiłem je dawno temu, ale jednak nie lubię nimi rysować. Wolę szkice węglem i obrazy olejem.
Sięga więc ponad stołem i przykrywa jej drobną dłoń swoją, nieco większą i szorstką od pracy, a jednocześnie delikatną. Chciałby spojrzeć jej w oczy, ale w ciemnych szkłach jej okularów widzi tylko swoje odbicie. Przez moment ma ochotę poprosić ją, aby je zdjęła, ale ostatecznie uznaje to za nietaktowne.
Zamyśla się. Podniesienie samochodu bez użycia magii? Gdyby poszperał w notatkach babci być może znalazłby na to odpowiedni eliksir i może byłby w stanie go uwarzyć. Czytać w myślach? Obiło mu się o uszy, że istnieje coś takiego jak legilimencja, ale nie jest pewien, czy Ula dokładnie o tym mówi. Nie, chyba nie. No i co to za supermoce, skoro wszystko brzmi jak zwykłe moce czarodziejów? I średniowiecze? No, chata Ariela nie widziała remontu od dawna, ale zaraz średniowiecze? Może jeszcze haczykowaty nos i domek na kurzej stopie?
— Nie wiem, Ula... Chyba czegoś takiego nie ma, ale słyszałem, że istnieje coś takiego jak myślodsiewnia, w której można zobaczyć swoje wspomnienia i przeżyć je na nowo. Ale chyba nie tego szukasz, prawda? — uśmiecha się przepraszająco, że nie może jej pomóc. — Ale możesz korzystać z moich... mojego wszystkiego, jeśli chcesz to odtworzyć. Mam puste szkicowniki i masę węgielków i kredki też się znajdą, dużo kredek, kupiłem je dawno temu, ale jednak nie lubię nimi rysować. Wolę szkice węglem i obrazy olejem.