10.06.2023, 00:06 ✶
Przynajmniej jednego Patrick mógł być szczerze pewien: jego „krewniak” pozostawał całkiem żywy. Na nieszczęście nie znał jego imienia i nazwiska. Choć te dane rzeczywiście sporo by ułatwiły. Dzięki nim nie musieliby w ogóle kręcić się po okolicy w poszukiwaniu człowieka, którego potrafili rozpoznać jedynie z opisu.
- Stary – przytaknął Frankowi.
Stary, ale całkiem żywy. Odwrotnie do swoich ofiar dodał w myślach Patrick. Zmrużył nieco oczy, dostrzegając aurę jego rozmówcy. To nie tak, że sprawdzał ją wiedziony jakimś szczególnym impulsem. Robił tak z przyzwyczajenia, standardowo poznając ludzi, którzy stawali na jego drodze. Zadłużony, na jak się miało okazać, kilka kolejek Frank, zdawał się być całkiem zwyczajnym człowiekiem. Wzrok Stewarda powędrował ku jego ubłoconym kaloszom. W myślach połączył je ze słowami o pelargoniach u Riddleów.
- Jesteś ogrodnikiem? – zaryzykował pytaniem, bardziej po to by kontynuować naturalnie rozmowę niż dlatego, by naprawdę był jakoś szczególnie żywo zainteresowany życiem Franka.
Patrick bywał czasami w mugolskim Londynie. Pojawiał się tam po to by w spokoju pomyśleć i poobserwować ludzi. Świat mugoli zapewniał mu jeszcze większą anonimowość a on chętnie z niej korzystał. Miało to też tę zaletę, że zawsze nosił w portfelu trochę funtów, które mógł bez problemów wydać w jakimś pubie.
Wchodząc do środka, Patrick popatrzył po siedzących tam, szukając wśród nich kogoś, kto przykułby jego uwagę. Kiwnął głową Frankowi, dając mu znać, że niedługo wróci do jego stolika – zapytał go jeszcze jakie piwo pija, bo chciał mu postawić kolejkę, a potem skierował się w stronę barmana. Zaczekał cierpliwie aż ten skończy rozmawiać, a potem przywitał się przyjaźnie. Zamówił dwa piwa a potem sprzedał mu dokładnie tę samą historię, co swojemu wcześniejszemu rozmówcy. Był tu przejazdem. Szukał członka rodziny. Niewiele o nim wiedział. Podał jego dokładny rysopis i zapytał, czy ten opis pasuje do któregoś z mieszkańców Little Hangleton. Zaznaczył jeszcze, że z opowieści matki, wujek jest raczej samotnikiem.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Stary – przytaknął Frankowi.
Stary, ale całkiem żywy. Odwrotnie do swoich ofiar dodał w myślach Patrick. Zmrużył nieco oczy, dostrzegając aurę jego rozmówcy. To nie tak, że sprawdzał ją wiedziony jakimś szczególnym impulsem. Robił tak z przyzwyczajenia, standardowo poznając ludzi, którzy stawali na jego drodze. Zadłużony, na jak się miało okazać, kilka kolejek Frank, zdawał się być całkiem zwyczajnym człowiekiem. Wzrok Stewarda powędrował ku jego ubłoconym kaloszom. W myślach połączył je ze słowami o pelargoniach u Riddleów.
- Jesteś ogrodnikiem? – zaryzykował pytaniem, bardziej po to by kontynuować naturalnie rozmowę niż dlatego, by naprawdę był jakoś szczególnie żywo zainteresowany życiem Franka.
Patrick bywał czasami w mugolskim Londynie. Pojawiał się tam po to by w spokoju pomyśleć i poobserwować ludzi. Świat mugoli zapewniał mu jeszcze większą anonimowość a on chętnie z niej korzystał. Miało to też tę zaletę, że zawsze nosił w portfelu trochę funtów, które mógł bez problemów wydać w jakimś pubie.
Wchodząc do środka, Patrick popatrzył po siedzących tam, szukając wśród nich kogoś, kto przykułby jego uwagę. Kiwnął głową Frankowi, dając mu znać, że niedługo wróci do jego stolika – zapytał go jeszcze jakie piwo pija, bo chciał mu postawić kolejkę, a potem skierował się w stronę barmana. Zaczekał cierpliwie aż ten skończy rozmawiać, a potem przywitał się przyjaźnie. Zamówił dwa piwa a potem sprzedał mu dokładnie tę samą historię, co swojemu wcześniejszemu rozmówcy. Był tu przejazdem. Szukał członka rodziny. Niewiele o nim wiedział. Podał jego dokładny rysopis i zapytał, czy ten opis pasuje do któregoś z mieszkańców Little Hangleton. Zaznaczył jeszcze, że z opowieści matki, wujek jest raczej samotnikiem.
Percepcja
i jeszcze raz
Rzut PO 1d100 - 27
Akcja nieudana
Akcja nieudana
i jeszcze raz
Rzut PO 1d100 - 66
Sukces!
Sukces!