10.06.2023, 11:18 ✶
Brenna i Victoria
W portfelu Victoria znalazła trochę mugolskich pieniędzy i dowód osobisty Marion Lynwood. Marion ze zdjęcia wyglądała dokładnie tak samo jak jedna z nieumarłych kobiet, z którymi tylko co stoczyły we trzy walkę.
Rozglądając się dookoła nie widziała nic szczególnie interesującego. Brygadzistka Wood wisiała na miotle nad jednym z nagrobków. Cmentarz położony był w lesie, na polanie. Patrząc na to, jak stare były rosnące dookoła drzewa, musiały tu rosnąć już w chwili, gdy chowano zmarłych. Tak czasem bywało, gdy wieś nawiedziła zaraza lub niespodziewane, grupowe nieszczęście.
Ani Alexander, ani pacjent nie mieli przy sobie różdżek. Gainor dalej leżał związany w dole. Powarkiwał cicho szamocząc się. Polana rozbłysła śladami magii, gdy Brenna splotła zaklęcie. Nie były to jednak ślady pozostawione poza kimkolwiek poza nimi trzema.
Heather
Z bliska dostrzeżony z góry nagrobek nie prezentował się aż tak dobrze jak z góry. Otaczała go dziko rosnąca wysoka trawa. Główna płyta była spękana i porośnięta mchem. Nie dało się na niej odczytać ani daty urodzenia, ani śmierci pochowanego tu człowieka. Pozostało po nim imię i nazwisko: Maxwell Hoffmann. A obok tych informacji małe, niewyraźne i rozmazane zdjęcie. Przedstawiało starca o mysiej urodzie, odstających zębach i sianowatych włosach. Patrzył na nią mężczyzna z rysopisu, który otrzymała od Brenny.
Uznajmy, że takie akcje jak: wezwanie służb, przeniesienie ciał, zakopanie trupów, etc. - uznam wam, ale będą miały miejsce na zakończenie sesji.