Oczywiście, że 'chyba'. Co innego miał jej powiedzieć? O ile mógł jeszcze przymknąć oko na taki podpis ze strony Pandory, ponieważ coś by sobie wymyślił jako wytłumaczenie. Tak to co zrobiła Akane nie wchodziło w rachubę - nie znali się, a w dodatku Hjalmar jej nie groził, więc tym samym nie miała pozwolenia na tego typu akcje.
Czy dokuczał? Zawsze i wszędzie. Niestety nie wziął pod uwagę dobroci Prewettówny w kwestii pracy w policji. Teraz kiedy przedstawiła swoją wersję o drugiej szansy dla każdego, to rzeczywiście miała rację - była by z niej marna, jeżeli nie tragiczna policjantka. Wszystkie sprawy, które by jej powierzono kończyłyby się uniewinnieniem. Z takimi wynikami, szybko zakończyła by karierę w tej formacji, więc może rzeczywiście lepiej aby się trzymała od niej z daleka?
Turczynka miała rację - mogli pomyśleć, że mówi o drinku. Z drugiej strony mogli też zacząć drążyć temat i dopytywać. W takim więc razie, po co mieli rozjuszać wilka i prowokować go do zadawania pytań? Każda wspominka o ich świecie zwiększała szansę na pomyłkę przy odpowiedzi, a chyba wszystkich zależało aby nadal ukrywać ich rzeczywistość od innych.
Doceniał Pandorę. Momentami nawet pewnie przeceniał w niektórych kwestiach. Nikt inny nie potrafił tak sprawnie i z taką łatwością wywołać u niego zdenerwowania, podniesionego ciśnienia czy palpitacji serca... Ale również uśmiechu i wielu innych rzeczy. Nikt również nie mógł go denerwować tak aby Hjalmar nie potrafił się na niego za długo złościć, a Prewettówna właśnie to umiała, więc skąd tu mowa o nie docenianiu?
W to akurat nie wierzył. Co jak co ale porwania nie były jej główną domeną zainteresowań. Nordgersim już by chyba prędzej uwierzył w to, że porwie go sam Merlin, niż Pandora. Z drugą kwestią mógł się jednak zgodzić - kot czy kotek w wersji pieszczotliwej, brzmiało dużo lepiej od kleszcza. Ale czy jakby nagle zmienił narrację z owada na futrzanego przyjaciela, czy Turczynka nie miała by z nim za dobrze?
Wzruszył ramionami przy okazji kiwając przecząco głową, dając jej znać, że nie wie jak odpowiedzieć na jej pytanie. Nie podjął jeszcze decyzji, głównie dlatego, że się nad tym nie zastanawiał, a nie chciał jej okłamywać. W sprawie cyrków mógł jej napomknąć, że jedyny w jakim był to Durmstrang ale tego nie powiedział - w końcu to była jego alma mater i należało do niej podchodzić z szacunkiem. Koniec końców wspominał bardzo dobrze ten czas i te wszystkie przygody.
Pokiwał przecząco głową, parskąjąc śmiechem, ponieważ nie do końca chciało mu się wierzyć w prawdziwość jej słów. Na pewno nie mogło być tak, że uśmiechał się więcej. Może po prostu akurat trafił się taki moment? Tak - tak właśnie musiało być, to była idealna wymówka, którą mógłby przytoczyć gdyby został o to zapytany. Ale czy taka była prawda? Raczej nie ale czy ktoś mógł go osądzać po za jego małym rzemykowym przyjacielem z którym miał sztamę?
- Serum prawdy jest bliżej niż Ci się może wydawać - odparł, wskazując głową na butelkę czystej. To była stara jak świat ale przede wszystkim sprawdzona metoda na wyciąganie prawdy z Hjalmara. W sumie działała za każdym razem - o czym mogła się już przekonać chociażby podczas zeszłorocznej Lithy, gdzie był potulny jak baranek i otwarty na wszystko. A w dodatku nawet przewiózł ją w ramach usługi Niedźwiedź Express.
- Nie ma drugiego takiego jak ja, więc nie mogą mieć takiego samego - odparł, zadzierając nosa. W końcu Nordgersim był unikalny w całym swoim obyciu - nie było szansy aby ten cały Paddington był taki sam. No i żeby tak bardzo lubił leśne harce i wódkę - Amator z tego Paddingtona, że się deszczu boi - dodał ze wzruszeniem ramion. To musiała być jakaś podróbka, a nie prawdziwy niedźwiedź skoro chronił się przed deszczem - Niech tak zatem będzie ale obawiam się, że może to się skończyć na samym piciu, bo ja nie potrafię rzucać tym... Czymś... - wskazał na rzutki, które znajdowały się małym kubeczku. Nie mogli po prostu usiąść jak ludzie i pić wódkę na umór? Tak jak to Merlin przykazał?
Co innego miał zrobić? Zawsze mógł jeszcze nosić przez rok ten łańcuszek, czekając na odpowiednią chwilę, która według niego by nie nastąpiła nigdy. Może po prostu Hjalmar się zaczął lekko zmieniać? Budzić ze swojego snu zimowego? Albo po prostu trochę otwierać przed Pandorą? A może to było tylko złudzenie?
Teraz byli kwita. Nordgersim miał swojego rzemykowego przyjaciela, a Prewettówna złoty łańcuszek ze swoim inicjałem, którego interpretacja zostawała do jej własnej dyspozycji - w końcu jej imię jak i nazwisko było na tę samą literę, dzięki czemu mogło przedstawiać obie możliwości. Już Cię mam... Już zapinam... Kurwa mać... Mruknął w zdenerwowaniu, ponieważ po raz kolejny wymsknęło mu się to przeklęte oczko z dłoni. Był święcie przekonany, że to już jest ta próba, która zostanie zwieńczona sukcesem ale jak widać - mylił się i to bardzo mocno. I co się śmiejesz, że nie mogę tego zapiąć... Pokiwał przecząco głową, starając się nie mruknąć mimo wszystko z niezadowolenia - No dobrze - westchnął - Tylko się nie zgub przypadkiem - dodał, a następnie odwrócił się w kierunku tarczy. Wziął w swoje dłonie jedną z rzutek i zaczął jej się uważnie przyglądać.
Wpatrywał się w ten nie duży przedmiot przez kilka, bądź kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt sekund, badając jego budowę. Przez krótką chwilę mierzył nawet w tarczę ale nie rzucił, oczekując na powrót Turczynki - Hmmm? - odparł, wyraźnie zaskoczony kiedy odwrócił się w ich stronę. Mimo wszystko obejrzał ją od stóp do głów, unosząc na moment swoje brwi - Hjalmar. Bardzo mi miło - przedstawił się, całując ją w dłoń. Co by nie mówić, Islandczyk potrafił być dżentelmenem kiedy tylko chciał. I tu był właśnie problem bo musiał chcieć - Ano prawda. Coś tam się interesuje, może nawet lekko znam... - dodał, unosząc kącik ust do góry i mimowolnie drapiąc się po karku w swoim odruchu obronnym przed stresem. Nie było mu jednak dane powiedzieć nic więcej bo na górę wbiegła Akane.
Wysłuchał co miała im do przekazania i od razu zaczął żałować. Teraz nie miał innego wyboru jak go zabić, a przecież zwrócił mu uwagę aby trzymał się od Pandory z daleka. Czy jego zalecenie, prośba i rozkaz za razem nie były przedstawione jasno? Ktoś jednak miał zamiar przywitać się z jego pięścią - Grrhh... - wydał z siebie pomruk niezadowolenia, mrużąc oczy jakby starał się dostrzeg tego całego Olivera. Już mu Hjalmar pokaże co sądzi o takim działaniu.
To co się wydarzyło chwilę później zaskoczyło go. Wszystko zadziało się tak szybko, że nie wiedział jak na to zareagować. Chyba się teraz nie pokłócicie o kawałek biżuterii... Nordgersim chciał w to bardzo wierzyć, wszak zrobienie takiego łańcuszka nie było trudne - Ale... To musiałabyś mieć chybą 'A' zamiast P na wisiorku... - zwrócił uwagę, patrząc jak Akane zaczyna go osaczać. No i dlaczego musisz być kobietom... Przekręcił oczami, nie chcąc się wtrącać ale raczej nie miał wyboru i musiał zainterweniować - Musimy się jakoś dogadać drogie panie. Ja nie będę robił za adwokata diabła. To sprawa pomiędzy Tobą - wskazał na Pandorę - A Tobą - wskazał na Azjatkę.
Hjalmar wolał to zagrać w ten sposób aby nie być rozjemcą jako, że jego werdykt nie były bezstronny. Mimo wszystko zapewne obrałby stronę Prewettówny nawet pomimo faktu, że często robili sobie na złość. Z drugiej strony nigdy by przecież nie pozwolił aby stała jej się jakaś krzywda lub aby była jakkolwiek stratna.