12.06.2023, 14:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2023, 14:05 przez Brenna Longbottom.)
Zaniepokojona okrzykami Heather Brenna czym prędzej ruszyła w tamtą stronę. Słowa odnośnie tego, że ktoś wygląda jak „tamten facet” sprawiły, że przyspieszyła. Co Wood miała na myśli…?
- Jasny szlag - podsumowała Brenna, kiedy zbliżyła się do nagrobka i dojrzała fotografię. Ta była niewyraźna, ale Longbottom nie miała wątpliwości: to był ten mężczyzna. Widziała go w wizji. Victoria też mogła go rozpoznać, wszak dostała portret pamięciowy. - To on. Czarnoksiężnik z mokradeł. Albo jest ghulem, albo upozorował własną śmierć, albo zginął niedawno, tuż po tym, jak... jak ich zabił...ale ten grób nie wygląda na świeży... albo... nie wiem, to jego ojciec, a on jest do niego bardzo podobny? - powiedziała, nie odrywając spojrzenia od zdjęcia. Chłód, który napełnił ją w chwili, gdy zrozumiała, że mają do czynienia z paroma okrutnie zamordowanymi czarodziejami, ożywionymi przez nekromantę, teraz narastał aż miała wrażenie, że krew w jej żyłach zamarzła.
Caspian miał cholerną rację. A ona prawdopodobnie nie wpadłaby na to, aby przeszukiwać cały teren.
Czarnoksiężnik nie zadowolił się tylko artefaktem i mokradłami. Musiał mieć coś wspólnego z posłaniem tu tych nieumarłych, inaczej to byłby zbyt duży zbieg okoliczności.
- Tori, proszę, tak na wszelki wypadek rozprosz magię - poprosiła. Victoria była w tym znacznie lepsza niż sama Brenna, a Brygadzistka obawiała się, że mogli mieć tutaj do czynienia z czymś potencjalnie paskudnym. Ci nieumarli przecież czegoś tu szukali, a przynajmniej na to wyglądało.
Sama Brenna natomiast najpierw obeszła nagrobek, oglądając go ze wszystkich stron. Pochyliła się i ostrożnie usunęła rośliny. Zanim zrobiła cokolwiek innego, chciała upewnić się, że nie widzi żadnych run, podejrzanych przedmiotów, znaków, czegokolwiek, co odbiegałoby od normy. Zerknęła jeszcze, by upewnić się, że ostatni z żywych trupów nie wydostał się z dziury.
A potem...
Machnęła różdżką, by wyczarować... łopaty. Spojrzała przepraszająco ku swoim towarzyszkom.
- To jedyny sposób, by sprawdzić, czy... on tu jest. Wolę nie próbować z kolejną dziurą - powiedziała. Jeszcze znów zrobi się za duża. Albo uszkodzi szczątki. Czy coś, co mogło tu być zakopane. Z dwojga złego lepiej już było spędzić tu trochę czasu na kopaniu albo wprawić łopaty w ruch za pomocą magii, mogła też transmutacją zmiękczyć glebę, gdyby kopanie okazało się za trudne. I tak, zamierzała rozkopać grób.
Chciała przekonać się, czego szukali tutaj nieumarli i przede wszystkim: czy w grobie Maximiliana spoczywały jego szczątki.
Rzuty na percepcję (oglądanie nagrobka), transmutację (jakby trza było ziemię gdzieś zmiękczyć) i kształtowanie (łopata):
Edycja za zgodą MG, bo zwaliłam kod na roll
- Jasny szlag - podsumowała Brenna, kiedy zbliżyła się do nagrobka i dojrzała fotografię. Ta była niewyraźna, ale Longbottom nie miała wątpliwości: to był ten mężczyzna. Widziała go w wizji. Victoria też mogła go rozpoznać, wszak dostała portret pamięciowy. - To on. Czarnoksiężnik z mokradeł. Albo jest ghulem, albo upozorował własną śmierć, albo zginął niedawno, tuż po tym, jak... jak ich zabił...ale ten grób nie wygląda na świeży... albo... nie wiem, to jego ojciec, a on jest do niego bardzo podobny? - powiedziała, nie odrywając spojrzenia od zdjęcia. Chłód, który napełnił ją w chwili, gdy zrozumiała, że mają do czynienia z paroma okrutnie zamordowanymi czarodziejami, ożywionymi przez nekromantę, teraz narastał aż miała wrażenie, że krew w jej żyłach zamarzła.
Caspian miał cholerną rację. A ona prawdopodobnie nie wpadłaby na to, aby przeszukiwać cały teren.
Czarnoksiężnik nie zadowolił się tylko artefaktem i mokradłami. Musiał mieć coś wspólnego z posłaniem tu tych nieumarłych, inaczej to byłby zbyt duży zbieg okoliczności.
- Tori, proszę, tak na wszelki wypadek rozprosz magię - poprosiła. Victoria była w tym znacznie lepsza niż sama Brenna, a Brygadzistka obawiała się, że mogli mieć tutaj do czynienia z czymś potencjalnie paskudnym. Ci nieumarli przecież czegoś tu szukali, a przynajmniej na to wyglądało.
Sama Brenna natomiast najpierw obeszła nagrobek, oglądając go ze wszystkich stron. Pochyliła się i ostrożnie usunęła rośliny. Zanim zrobiła cokolwiek innego, chciała upewnić się, że nie widzi żadnych run, podejrzanych przedmiotów, znaków, czegokolwiek, co odbiegałoby od normy. Zerknęła jeszcze, by upewnić się, że ostatni z żywych trupów nie wydostał się z dziury.
A potem...
Machnęła różdżką, by wyczarować... łopaty. Spojrzała przepraszająco ku swoim towarzyszkom.
- To jedyny sposób, by sprawdzić, czy... on tu jest. Wolę nie próbować z kolejną dziurą - powiedziała. Jeszcze znów zrobi się za duża. Albo uszkodzi szczątki. Czy coś, co mogło tu być zakopane. Z dwojga złego lepiej już było spędzić tu trochę czasu na kopaniu albo wprawić łopaty w ruch za pomocą magii, mogła też transmutacją zmiękczyć glebę, gdyby kopanie okazało się za trudne. I tak, zamierzała rozkopać grób.
Chciała przekonać się, czego szukali tutaj nieumarli i przede wszystkim: czy w grobie Maximiliana spoczywały jego szczątki.
Rzuty na percepcję (oglądanie nagrobka), transmutację (jakby trza było ziemię gdzieś zmiękczyć) i kształtowanie (łopata):
Rzut Z 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut PO 1d100 - 37
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Edycja za zgodą MG, bo zwaliłam kod na roll
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.