• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4
[20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy

[20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#8
12.06.2023, 14:21  ✶  
- Może za pierwszym razem nie chodziło o to, by cię bezpośrednio skrzywdzić, ale by zmusić do współpracy lub ukarać – podsunął obojętnie. Młody Rookwood daleki był od przeceniania własnej przydatności w Shafiqowej pracy, ale jeśli miał szukać jakiegokolwiek powiązania (jego analityczny umysł opierał się myśli, że to wszystko mógł być aż tak niewiarygodny przypadek), szukałby ich właśnie w archeologii.
I to nie tak, że jakoś szczególnie upierał się, że wszystko zaczęło się od Cathala, ale nie widział sposobu by nie było z nim powiązane. Z nim bardziej niż z nimi. Tak. Równie dobrze rodzina Lety mogła mieć wrogów, ale czy wtedy ich prześladowca zechciałby zaatakować akurat Ulyssesa? Po co miałby ryzykować przemyślanym morderstwem kogoś, kogo właściwie Crouchowie nie znali? A jego wrogowie? Pomijając, że najpewniej uciekliby się do aresztowania go i zaciągnięcia przed sąd, nie mieli żadnego interesu w atakowaniu Cathala lub Lety. O jego istnieniu może jeszcze mgliście wiedzieli, ale jej? Zamiast Lety zaatakowaliby Danielle. I z pewnością nie uciekliby się do tak podłego ataku. Ludzie prawi działali w świetle słonecznego dnia. Nie musieli skrywać się w mrokach snów, publiczne zniszczenie Rookwoodów przyniosłoby im większy zysk.
- Nie zapominaj, że byłeś obecny we wszystkich trzech snach – dodał uprzejmie.
Obszedł zawalony gazetami stół by usiąść sztywno w fotelu. Zawsze zajmował ten konkretny fotel, gdy przebywał w domu Shafiqa. Posłał poważne, pozbawione głębszego wyrazu, choć nie charakteru, spojrzenie Lecie. Ulysses był zawzięty jak mało kto i uparty. Mimo, zdawałoby się spokojnego charakteru, była w nim również jakaś skłonna do przemocy część natury, która rozbłyskała niespodziewanie i znikała pod maską sztywnego spokoju.
- Jaki interes miałby wróg jej ojca w zabiciu mnie? – zapytał a w głębi jego głosu, jak echo, pojawił się cień zniecierpliwienia. – Albo wróg mojego ojca. Jaki interes miałby w zabiciu któregokolwiek z was?
I jeszcze we śnie. Z jednej strony wyglądałoby to na morderstwo doskonałe, z drugiej… z drugiej jednak nie do końca, bo ciała nadal nosiły ślady przemocy i nadal wymagałoby sporo zachodu. Dużo więcej niż cicha avada ciśnięta w zaułku lub choćby sparaliżowanie magią i wrzucenie do stawu.
Zamyślił się, szukając w głowie wskazówek, które okazałyby się na tyle istotne, by powiedzieć o nich na głos. Wrócił wspomnieniami do tamtego dnia. Zmarszczył brwi, od razu przypominając sobie to nieprzyjemne uczucie bycia obserwowanym.
- To nie może być Quinbeck. – Westchnął, pamiętając, że tamtego dnia stali razem w stołówce. A właściwie Quinbeck stał przed Ulyssesem, gdy ten znowu poczuł się obserwowany. Nie chodziło więc nawet o tak zupełnie niepasujący wygląd, który różnił Jareda od prześladowcy, ale o to, że raczej nie mógł być w dwóch miejscach jednocześnie. – Wellington. Wellington to ten, który nazwał moje obliczenia bublem malkontenta – podsumował.
Obliczenia, które może i należały do amatora, ale były prawidłowe. Dużo lepsze od tych które sam wykonał. Ale czy to mogłoby popchnąć Finneasa do próby morderstwa? Tego młody Rookwood nie wiedział. Ludzie zabijali i za znacznie mniej niż zranione ego i znacznie więcej puszczali płazem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2565), Leta Crouch (2151), Ulysses Rookwood (2061)




Wiadomości w tym wątku
[20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Cathal Shafiq - 20.04.2023, 20:43
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Ulysses Rookwood - 23.04.2023, 02:49
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Leta Crouch - 27.04.2023, 00:05
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Cathal Shafiq - 01.05.2023, 23:07
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Ulysses Rookwood - 15.05.2023, 01:50
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Leta Crouch - 21.05.2023, 17:46
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Cathal Shafiq - 23.05.2023, 15:32
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Ulysses Rookwood - 12.06.2023, 14:21
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Leta Crouch - 17.06.2023, 16:08
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Cathal Shafiq - 18.06.2023, 15:06
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Ulysses Rookwood - 26.06.2023, 00:27
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Leta Crouch - 28.06.2023, 21:22
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Cathal Shafiq - 29.06.2023, 09:00
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Ulysses Rookwood - 03.07.2023, 02:10
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Leta Crouch - 07.07.2023, 00:17
RE: [20.04,72, zmierzch, Little Hangleton] Zamknijmy jego oczy - przez Cathal Shafiq - 08.07.2023, 22:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa