Niby cztery lata, a wszystko wyglądało jakby Murdock się w ogóle nie zmienił. Nadal był tak samo wielki jak wcześniej, chociaż teraz może nawet i lekko większy - Nie sądziłem, że umiesz czytać. Nigdy bym Cię o to nie osądził - zaśmiał się - Ale zęby to Ci zrobili ładne. Trzeba im przyznać - pochwalił go. Stanley nawet mu pewnie lekko zazdrościł. W końcu Greyback otrzymał pełen stomatologiczny pakiet za darmo, a Borgin za pewne musiałby wydać krocie aby uzyskać taki sam efekt.
Na jego żart o swoim zawodzie pokiwał tylko przecząco głową. Zdawał sobie sprawę z podejścia swojego druha do innych osób z jego firmy. On miał jednak przewagę i pewnego rodzaju taryfę ulgową u niego - co oczywiście było pozytywem w ich całej relacji.
- Trochę Cię przeszuszyli w tym więźniu... Ale przy Twoich rozmiarach to nie powinien być żaden problem aby tyle w siebie wlać jak za starych czasów - przypomniał mu. Oczywiście chodziło o ich pijackie eskapady, które jednak kończyły się zgonem Stanleya jako, że nie miał z nim żadnych szans w tych zawodach. Przysłuchując się planom Murdocka na przyszłość, odpalił papierosa, rozkoszując się dymem, który wypełnił jego płuca jak i całe mieszkanie - Lombard? Chyba nagle nie planujesz prowadzić całkowicie legalnego biznesu? Czy aż Cię przetrącili w tej pace? - wbił ciekawskie spojrzenie w Greybacka. To po części było pytanie retoryczne jako, że domyślał się odpowiedzi. Z drugiej strony może coś rzeczywiście było na rzeczy i należało na olbrzyma patrzeć w inny sposób?
Powiedzieć, że Borgin był zdziwiony to jak nie powiedzieć nic. Nie spodziewał się, że wieści aż tak szybko się rozchodzą. Pamiętał jak sam się o tym dowiedział i to całkowitym przypadkiem, a co dopiero jego przyjaciel, który ledwo co opuścił zakład karny - O proszę to do Was też już to wszystko doszło? - pokiwał głową z uznaniem, a następnie pociągnął łyka - Dokładnie tak jak mówisz. Czarny Pan, Lord Voldemort albo Tom Marvolo Riddle... Nazywaj go jak chcesz - kontynuował, zaciągając się co jakiś czas papierosem - Ogłosił swój manifest... W sumie nie tak dawno temu, mniej więcej w połowie listopada. Według jego zapowiedzi, jego wizji, świat powinien przybrać nowy porządek... Nowy ład - pokiwał głową - Czarodzieje czystej krwi mieliby stanąć na samej górze tej piramidy i rządzić całą społecznością magiczną... No a mugole i mugolaki według tej idei powinni służyć... Wiesz coś w stylu takich niewolników - dogasił papierosa w popielniczce i zamilkł. Po krótkiej chwili wstał i podszedł do szafy stojącej w rogu pokoju. Stanley zatrzymał się przy swoim ministerialnym mundurze, który był lekko zakurzony, co Murdock mógł zauważyć bez większego trudu - co najmniej jakby od dłuższego czasu tu po prostu wisiał.
- W ministerstwie rozpoczęła się gorączka. Zwłaszcza, że nie wyglądają jakby mieli próżnować w swoich działaniach - przyznał, odwracając się z powrotem w jego stronę. Borgin nie omieszkał odpalić sobie kolejnego papierosa - Ale czy można mu się w ogóle dziwić? Słyszałeś o Nobbym Leachu i jego tragicznych rządach? Przez jego władanie w ministerstwie dużo się zadziało... I to co gorsza dużo złego... Wcale się więc nie dziwię, że ktoś postanowił wziąć się do działania w tej kwestii... - utkwił wzrokiem przez dłuższą chwilą w butelce rudej - Prawda też jest taka, że gdyby nie on to pewnie znalazłby się ktoś inny... Bo konserwatywne rodziny z dnia na dzień stawały się coraz bardziej oburzone tym wszystkim... - przyznał. Co by nie mówić, Borgin sam pochodził z takiej rodziny i nie raz słyszał od swoich kuzynów czy wujków słowa dezaprobaty na sytuacje, która właśnie miała miejsce.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972