14.06.2023, 01:30 ✶
Spadał.
Bulstrode zazwyczaj nie miał nic przeciwko spadaniu, o ile było to takie kontrolowane, najlepiej z miotłą między nogami. Tutaj natomiast, sytuacja miała się zupełnie inaczej, bo leciał niczym worek kartofli, myśląc tylko że to może wcale nie był taki dobry pomysł, wchodzić w to ognisko. Bo portal najwyraźniej był otwarty i miał się całkiem dobrze.
Ciemność otaczała go ciasno, wypełniając każdy zakamarek przestrzeni i przez pewien czas miał wrażenie, że pobrzmiewała nawet w dźwięku. Przynajmniej do momentu, kiedy przez pustkę nie przedarł się cichy, kobiecy głos.
Powiedzieć, że się go nie spodziewał, to powiedzieć mało. Nie miał jednak w zaistniałej sytuacji wielkiego pola do popisu, nie mówiąc o tym, że zdawał się też stwierdzać zwyczajnie fakty. Nie powinno cię tu być, a jednak... zdawało się odnosić do lwiej części sytuacji, w których znajdował się Atreus na przestrzeni swojego życia. A jednak w tym momencie wydawały się one najbardziej prawdziwe.
W końcu jego spadaniu nadszedł kres i ciało rozbiło wodną taflę strumienia. Całkowicie przemoczony, wyszedł na brzeg, a szybkie spojrzenie dookoła pozwoliło mu zauważyć znajdujące się na ziemi ślady, świadczące o obecności w tym miejscu innych osób. Nie mając nic lepszego do roboty, ruszył za nimi, aż w końcu jego oczom ukazała się sylwetka kobiety leżącej na swoistym posłaniu w otoczeniu trzech stworów. Przystanął, koncentrując uwagę i na niej samej, uważnie się jej przyglądając, i na jej słowach.
W pierwszym odruchu skrzywił się, zastanawiając jak niby miałby zawrócić. Niestety, nie posiadł umiejętności latania, więc wycieczka w górę, tam skąd spadł, nie wydawałaby się zbyt łatwa. Chciał zapytać jej, co to za miejsce, ale jej słowa w połączeniu z tym, jak się czuł, ponagliły go do dalszej wędrówki. Nie spodziewał się po niej jasnej odpowiedzi. Nie takiej, jakiej by sobie życzył. Zaczął się jednak zastanawiać nad czymś innym. Skoro była to ostatnia z prób, to czy możliwe, że reszta też wciąż się tu znajdowała.
Mavelle? Spróbował znowu odezwać się do kobiety za pomocą fal, nie będąc jednak jakoś specjalnie optymistycznie nastawionym do tej próby.
Szybko ruszył dalej za śladami, przez pewien czas oglądając się jeszcze przez ramię na dziwną kobietę, chcąc upewnić się że ani ona, ani towarzyszące jej basiory nie ruszą za nim, albo przynajmniej nie zrobią tego z wyraźnie złowrogimi zamiarami. Nie pocieszał też go fakt, że czuł się coraz gorzej, mimo że powinno być odwrotnie. W końcu wydawał się nagle pozbawiony nie tak dawno nabytych poparzeń i złamań. Ciało jednak pozornie wydawało się w jak najlepszym porządku.
Bulstrode zazwyczaj nie miał nic przeciwko spadaniu, o ile było to takie kontrolowane, najlepiej z miotłą między nogami. Tutaj natomiast, sytuacja miała się zupełnie inaczej, bo leciał niczym worek kartofli, myśląc tylko że to może wcale nie był taki dobry pomysł, wchodzić w to ognisko. Bo portal najwyraźniej był otwarty i miał się całkiem dobrze.
Ciemność otaczała go ciasno, wypełniając każdy zakamarek przestrzeni i przez pewien czas miał wrażenie, że pobrzmiewała nawet w dźwięku. Przynajmniej do momentu, kiedy przez pustkę nie przedarł się cichy, kobiecy głos.
Powiedzieć, że się go nie spodziewał, to powiedzieć mało. Nie miał jednak w zaistniałej sytuacji wielkiego pola do popisu, nie mówiąc o tym, że zdawał się też stwierdzać zwyczajnie fakty. Nie powinno cię tu być, a jednak... zdawało się odnosić do lwiej części sytuacji, w których znajdował się Atreus na przestrzeni swojego życia. A jednak w tym momencie wydawały się one najbardziej prawdziwe.
W końcu jego spadaniu nadszedł kres i ciało rozbiło wodną taflę strumienia. Całkowicie przemoczony, wyszedł na brzeg, a szybkie spojrzenie dookoła pozwoliło mu zauważyć znajdujące się na ziemi ślady, świadczące o obecności w tym miejscu innych osób. Nie mając nic lepszego do roboty, ruszył za nimi, aż w końcu jego oczom ukazała się sylwetka kobiety leżącej na swoistym posłaniu w otoczeniu trzech stworów. Przystanął, koncentrując uwagę i na niej samej, uważnie się jej przyglądając, i na jej słowach.
W pierwszym odruchu skrzywił się, zastanawiając jak niby miałby zawrócić. Niestety, nie posiadł umiejętności latania, więc wycieczka w górę, tam skąd spadł, nie wydawałaby się zbyt łatwa. Chciał zapytać jej, co to za miejsce, ale jej słowa w połączeniu z tym, jak się czuł, ponagliły go do dalszej wędrówki. Nie spodziewał się po niej jasnej odpowiedzi. Nie takiej, jakiej by sobie życzył. Zaczął się jednak zastanawiać nad czymś innym. Skoro była to ostatnia z prób, to czy możliwe, że reszta też wciąż się tu znajdowała.
Mavelle? Spróbował znowu odezwać się do kobiety za pomocą fal, nie będąc jednak jakoś specjalnie optymistycznie nastawionym do tej próby.
Szybko ruszył dalej za śladami, przez pewien czas oglądając się jeszcze przez ramię na dziwną kobietę, chcąc upewnić się że ani ona, ani towarzyszące jej basiory nie ruszą za nim, albo przynajmniej nie zrobią tego z wyraźnie złowrogimi zamiarami. Nie pocieszał też go fakt, że czuł się coraz gorzej, mimo że powinno być odwrotnie. W końcu wydawał się nagle pozbawiony nie tak dawno nabytych poparzeń i złamań. Ciało jednak pozornie wydawało się w jak najlepszym porządku.