Pół roku temu dotarły do niego wygłoszone publicznie przez Czarnego Pana postulaty, które przyjął do wiadomości i co jaki czas czytał w gazecie o działaniach jego popleczników. Lord Voldemort mógł być w istocie potężnym czarnoksiężnikiem. Pytanie, czy on był zaznajomiony z nekromancją i sztuką przekraczania zasłony pozostawało nadal bez odpowiedzi. To była kluczowa informacja.
Także i on nie mógł poszczycić się udanym przywróceniem do życia zmarłego człowieka bez zmiany jego jestestwa. Chciał tego dokonać po raz pierwszy czarodziej. Oczywiście, gdyby udałoby mu się tego dokonać to nie mógłby podzielić się swoim spektakularnym osiągnięciem ze światem czarodziejów. Wszystko przez to, że nekromancja była prawnie zakazana i przedstawiciele Departamentu Przestrzegania Prawa musieliby go aresztować. Byłoby to dość niefortunne.
Tego dnia Harlan na terenie swojej kliniki. Z chwilowego braku pacjentów zajmował się teraz inwentaryzacją, spisując nazwy mikstur, które będzie musiał uwarzyć w najbliższym czasie. Spodziewał się również dostawy ingrediencji pochodzenia zwierzęcego. Rośliny uprawiał we własnym zakresie, więc nie widział konieczności składania zamówienia na roślinne składniki.
Usłyszał dźwięk dzwonka towarzyszący otwieraniu drzwi wejściowych oraz męski głos. Pukanie nie było konieczne. W godzinach otwarcia kliniki było to ogólnodostępne miejsce. Dla pacjentów i zarazem dla wszystkich przestępców, których zuchwałość musiał znosić i nierzadko odeprzeć ich atak albo udzielić im pomocy medycznej. Nie zwykł zadawać pytań poza tym jedynym, dotyczącym zapłaty. Nawet od wszystkich przestępców, którzy zdawali się na jego łaskę lub niełaskę. Wszak mogli otrzymać medykamenty albo truciznę. W końcu tak naprawdę o tym, czy dana substancja to lek albo trucizna decyduje dawka. Choć również posiadał zapas faktycznych trucizn. Istniały również bezpośrednie metody, choć nie było to czyste i schludne rozwiązanie.
— Dzień dobry. Tak, to ja. Jeśli potrzebuje pan uzdrowiciela to jest pan we właściwym miejscu. Czym mogę służyć? — Zwrócił się do mężczyzny, gdy wynurzył się z zaplecza i stanął za recepcją. Recepcjonistka miała dzisiaj wolne. Na kontuarze stał wazon z białymi chryzantemami. Kwiaty typowo pogrzebowe, rosnące wokół należącego do niego i jego rodziny Mauzoleum. Harlan poprawił zielonkawy kitel, który nosił dla ochrony swoich ubrań. Pozostałe usługi, jak chociażby te obejmujące nekromancję, handel truciznami czy przekazywanie ciał w celach naukowych nie były oficjalnie dostępne.