Yaxley przyglądała się przyjacielowi z uwagą. Czuła dziwne ciepło, gdy się tak w niego wpatrywała. Było to dla niej dziwne uczucie, nie patrzyła na niego nigdy w ten sposób, przecież byli jak rodzeństwo - od zawsze. Dlaczego zmieniło się to w jedną noc? Nie miała pojęcia. Jednak teraz mieli kolejny problem. Otworzyła oczy ze zdumieniem, gdy usłyszała słowa Jonathana. - Jak to tam był? Co się właściwie tam wydarzyło. - W końcu nie było jej dane zobaczyć, gdyż Giovanni odesłał ją do domu, czego trochę żałowała.
Nie musiała długo czekać, aby Jo opowiedział jej wszystko. Brzmiało to strasznie dramatycznie. Okropnie jej było przykro, że nie mogła tam być z nimi i im pomóc. Nie sądziła jednak, że poplecznicy Czarnego Dzbana zaatakują podczas sabatu. W końcu bawiła się tam cała masa czystokrwistych czarodziejów, teraz atakowali nawet swoich? Nie miała pojęcia, co nim kierowało, czuła jednak, że była to noc przez którą wszystko się zmieni. W końcu był to jawny atak, nie uderzyli jeszcze tak mocno, w takie duże skupisko ludzi. Czyżby czuli się już aż tak bardzo silni? Zrobiło jej się gorąco, nie wróżyło to nic dobrego. Do tego zaczęła zastanawiać się, co z jej bratem. Skoro Jonathan wspomniał o tym, że byli tam ci, którzy popierali Voldemorta to i Theon na pewno zaszczycił ich swoją obecnością. W końcu nawet specjalnie się przed nią nie krył ze swoimi przekonaniami.
- Ciekawe jak uniemożliwili wszystkim teleportacje, nie sądziłam, że tak się da. - Musiało to spowodować spory chaos, skoro ludzie nie mogli stamtąd uciec. Wolała sobie tego nie wyobrażać. - Ale, że on coś tam sprowadził? Żeby wszystkich atakowało? - Chciała się upewnić w tym, co mówił jej Jonathan. Nie było to wszystko wcale takie proste do przyswojenia, naprawdę mocno się skupiała na tym, żeby jakoś ułożyć sobie to w głowie.
Gerry zbliżyła się do przyjaciela i położyła dłoń na jego plecach. Zależało jej na tym aby dodac mu otuchy, widziała, że bardzo mocno przeżywa nocne wydarzenia. - Wszystko będzie dobrze. Zajmą się tym skurwysynem, jeszcze będzie normalnie, jeszcze będzie przepięknie Jonathan.