15.06.2023, 22:26 ✶
- Nie. Mnie znalazł dół, księgę już znalazłam w tym dole sama - roześmiała się Brenna już na górze, łapiąc oddech. Uniosła dłonie, oglądając swoje palce: teraz trochę pokaleczone i pobrudzone ziemią, po tym, jak dwukrotnie wygrzebywała się dziś z dziur.
Uśmiech zresztą szybko znikł z ust Brenny, gdy znów spojrzała w stronę drugiej dziury. Tam, gdzie leżały ciała oraz wciąż poruszał się jeden, żywy trup.
- Prawdopodobnie ci ludzie zginęli między innymi po to, by przynieść mu tę książkę - powiedziała cicho. I przez moment złość oraz nienawiść niemal ją dławiły. Przełknęła je z trudem, pozwalając, by spoczęły gdzieś głęboko na dnie duszy, bo to nie był czas ani miejsce, by tym emocjom się poddać. – Zdaje mi się, że to była… bardziej stała magia. Jak zabezpieczenia wokół domów? – mruknęła z zastanowieniem. Gdyby chodziło o zwykłe zaklęcie, Lestrange na pewno zdołałaby je rozproszyć.
- Tori? Teraz chyba możesz lecieć do Ministerstwa, a my tu przypilnujemy... Mogę przejrzeć jeszcze tę torebkę?
Sama Brenna ostrożnie położyła księgę na ziemi, a potem przeszła w pobliże większej wyrwy, chcąc upewnić się, że Alexander nie wydostanie się, by spróbować ich zeżreć. Jeśli wciąż grzecznie siedział w dziurze, gdy tylko Victoria znikła, Brygadzistka zaczęła wyciągać z przepastnych kieszeni swojego płaszcza świece.
- Wskakuj na miotłę, Ruda, i pilnuj, czy ktoś się nie zbliża albo ten tu nie próbuje mnie zjeść - poprosiła. Biorąc pod uwagę, co Wood widziała na Mglistych Mokradłach, mogła już domyśleć się, co takiego planowała Brenna.
Mogło to w teorii poczekać aż wróci do bezpiecznego domu Longbottomów albo do jakiejś sali w Ministerstwie Magii.
W teorii.
W praktyce Brenna obawiała się, że moment zwłoki może kosztować jeszcze czyjeś życie. Później zresztą też zamierzała spróbować – accio nie przyniosło niczego należącego do Alexandra, więc gdy… wszystko się skończy, będzie trzeba próbować z ciałem. By poznać jego historię i przekonać się, czy to wszystko miało coś wspólnego ze zniknięciem jego siostry.
Do kręgu Brenna zabrała więc trzy rzeczy, chcąc spojrzeć w ich przeszłość. Torebkę znalezioną przez Victorię, fragment ubrania kobiety, którą... nie zabiły, bo już nie żyła - usunęły poza dziurą - oraz księgę Maximilliana. O tej ostatniej chciała się dowiedzieć przede wszystkim, jak długo spoczywała w tym grobie: podejrzewała, że niczego więcej nie wyciągnie, bo jej widmowidzenie miało swoje ograniczenia, a wolumin pewnie ukryto pod ziemią dawno temu.
W przypadku torebki i fragmentu ubrania?
Pytanie było to samo. To, na które odpowiedzi szukała już wielokrotnie, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch lat. Na Mokradłach, w kostnicy Ministerstwa, w mieszkaniu Brygadzistki Christie, gdzie leżały dwa ciała, w domu Emily Hill i w wielu innych miejscach.
W dymie świec chciała zobaczyć, jak umarli.
Percepcja, widmowidzenie, torebka, ubranie, księga.
Uśmiech zresztą szybko znikł z ust Brenny, gdy znów spojrzała w stronę drugiej dziury. Tam, gdzie leżały ciała oraz wciąż poruszał się jeden, żywy trup.
- Prawdopodobnie ci ludzie zginęli między innymi po to, by przynieść mu tę książkę - powiedziała cicho. I przez moment złość oraz nienawiść niemal ją dławiły. Przełknęła je z trudem, pozwalając, by spoczęły gdzieś głęboko na dnie duszy, bo to nie był czas ani miejsce, by tym emocjom się poddać. – Zdaje mi się, że to była… bardziej stała magia. Jak zabezpieczenia wokół domów? – mruknęła z zastanowieniem. Gdyby chodziło o zwykłe zaklęcie, Lestrange na pewno zdołałaby je rozproszyć.
- Tori? Teraz chyba możesz lecieć do Ministerstwa, a my tu przypilnujemy... Mogę przejrzeć jeszcze tę torebkę?
Sama Brenna ostrożnie położyła księgę na ziemi, a potem przeszła w pobliże większej wyrwy, chcąc upewnić się, że Alexander nie wydostanie się, by spróbować ich zeżreć. Jeśli wciąż grzecznie siedział w dziurze, gdy tylko Victoria znikła, Brygadzistka zaczęła wyciągać z przepastnych kieszeni swojego płaszcza świece.
- Wskakuj na miotłę, Ruda, i pilnuj, czy ktoś się nie zbliża albo ten tu nie próbuje mnie zjeść - poprosiła. Biorąc pod uwagę, co Wood widziała na Mglistych Mokradłach, mogła już domyśleć się, co takiego planowała Brenna.
Mogło to w teorii poczekać aż wróci do bezpiecznego domu Longbottomów albo do jakiejś sali w Ministerstwie Magii.
W teorii.
W praktyce Brenna obawiała się, że moment zwłoki może kosztować jeszcze czyjeś życie. Później zresztą też zamierzała spróbować – accio nie przyniosło niczego należącego do Alexandra, więc gdy… wszystko się skończy, będzie trzeba próbować z ciałem. By poznać jego historię i przekonać się, czy to wszystko miało coś wspólnego ze zniknięciem jego siostry.
Do kręgu Brenna zabrała więc trzy rzeczy, chcąc spojrzeć w ich przeszłość. Torebkę znalezioną przez Victorię, fragment ubrania kobiety, którą... nie zabiły, bo już nie żyła - usunęły poza dziurą - oraz księgę Maximilliana. O tej ostatniej chciała się dowiedzieć przede wszystkim, jak długo spoczywała w tym grobie: podejrzewała, że niczego więcej nie wyciągnie, bo jej widmowidzenie miało swoje ograniczenia, a wolumin pewnie ukryto pod ziemią dawno temu.
W przypadku torebki i fragmentu ubrania?
Pytanie było to samo. To, na które odpowiedzi szukała już wielokrotnie, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch lat. Na Mokradłach, w kostnicy Ministerstwa, w mieszkaniu Brygadzistki Christie, gdzie leżały dwa ciała, w domu Emily Hill i w wielu innych miejscach.
W dymie świec chciała zobaczyć, jak umarli.
Percepcja, widmowidzenie, torebka, ubranie, księga.
Rzut Z 1d100 - 25
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 42
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.