17.06.2023, 10:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2023, 23:35 przez Brenna Longbottom.)
W oczach Brenny Patrick był człowiekiem, który lubił pozostawać z boku i obserwować, by potem te zdobyte informacje wykorzystać w odpowiednim momencie. Pewnie nawet wierzyłaby zresztą, że jego naturą jest raczej nie wychodzenie przed szereg, gdyby parę razy z nim nie pracowała – nie tylko w ramach służenia pomocą widmowidzeniem, a przede wszystkim w Zakonie.
Zasadniczo, przywykła do przyjmowania rozkazów od niego i przyjmowała, że albo już ma plan, albo taki wymyśli na poczekaniu, i na pewno będzie sensowniejszy niż cokolwiek, co mogłaby wymyśleć ona. Komu innemu może próbowałaby coś proponować sama, tu odruchowo… czekała.
Zapalone światło.
Ktoś zasnął, ktoś wyszedł i o nim zapomniał… pomyślała mimowolnie o młodym Hillu i jego lampce.
- Obroża działa w takim wypadku cuda – powiedziała, kąciki ust uniosły się w jej uśmiechu, choć ten nie sięgnął oczu i był pozbawiony prawdziwej wesołości. Nie był to też żart. Zamieniała się w wilczycę, ale gdy biegała po Kniei, dbała zwykle o to, by mieć czerwoną obrożę z plakietką z imieniem, i raz czy dwa, kiedy wpadła na ludzi, chyba wzięli ją po prostu za wilczura.
Ludzie zazwyczaj widzieli to, co chcieli zobaczyć i jeżeli nie znali się na wilkach, plakietka wystarczyła, aby spodziewali się, że jest wielkim psem, i za takiego ją brali.
– Myślę, że najlepiej, jeśli spróbuję rozejrzeć się jako zwierzę. Sprawdzimy, na ile dom jest zabezpieczony. – Zazwyczaj większość domów czarodziejów miała zabezpieczenia przeciwko aportacji. Czasem wzmocnione zamki, aby zwykła alohomora nie wystarczyła, by je otworzyć. Ale tu ciężko było powiedzieć, czego się spodziewać. Jeżeli ci ludzie stosowali czarną magię, a przecież zabili Emily, i porywali dzieci, mogli postarać się o dużo dalej idące zabezpieczenia. [
Jeśli Patrick nie protestował, Brenna machnęła różdżką, by wyczarować obrożę, dość szeroką, która wyraźnie odetnie się od sierści, jeżeli ktoś przypadkiem by ją zobaczył. A chwilę później kobieta została zastąpiona przez zwierzę. Żałowała, że nie pomyślała, aby zabrać z domu Hillów jakieś rzeczy Londona: być może miałaby szanse go wywąchać. W tej chwili jednak tylko odruchowo wciągnęła głęboko londyńskie powietrze, a potem ruszyła ku wyjściu z zaułka. Kierowała się w stronę wskazanego domu.
Zasadniczo, przywykła do przyjmowania rozkazów od niego i przyjmowała, że albo już ma plan, albo taki wymyśli na poczekaniu, i na pewno będzie sensowniejszy niż cokolwiek, co mogłaby wymyśleć ona. Komu innemu może próbowałaby coś proponować sama, tu odruchowo… czekała.
Zapalone światło.
Ktoś zasnął, ktoś wyszedł i o nim zapomniał… pomyślała mimowolnie o młodym Hillu i jego lampce.
- Obroża działa w takim wypadku cuda – powiedziała, kąciki ust uniosły się w jej uśmiechu, choć ten nie sięgnął oczu i był pozbawiony prawdziwej wesołości. Nie był to też żart. Zamieniała się w wilczycę, ale gdy biegała po Kniei, dbała zwykle o to, by mieć czerwoną obrożę z plakietką z imieniem, i raz czy dwa, kiedy wpadła na ludzi, chyba wzięli ją po prostu za wilczura.
Ludzie zazwyczaj widzieli to, co chcieli zobaczyć i jeżeli nie znali się na wilkach, plakietka wystarczyła, aby spodziewali się, że jest wielkim psem, i za takiego ją brali.
– Myślę, że najlepiej, jeśli spróbuję rozejrzeć się jako zwierzę. Sprawdzimy, na ile dom jest zabezpieczony. – Zazwyczaj większość domów czarodziejów miała zabezpieczenia przeciwko aportacji. Czasem wzmocnione zamki, aby zwykła alohomora nie wystarczyła, by je otworzyć. Ale tu ciężko było powiedzieć, czego się spodziewać. Jeżeli ci ludzie stosowali czarną magię, a przecież zabili Emily, i porywali dzieci, mogli postarać się o dużo dalej idące zabezpieczenia. [
Jeśli Patrick nie protestował, Brenna machnęła różdżką, by wyczarować obrożę, dość szeroką, która wyraźnie odetnie się od sierści, jeżeli ktoś przypadkiem by ją zobaczył. A chwilę później kobieta została zastąpiona przez zwierzę. Żałowała, że nie pomyślała, aby zabrać z domu Hillów jakieś rzeczy Londona: być może miałaby szanse go wywąchać. W tej chwili jednak tylko odruchowo wciągnęła głęboko londyńskie powietrze, a potem ruszyła ku wyjściu z zaułka. Kierowała się w stronę wskazanego domu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.