17.06.2023, 14:12 ✶
Choć uśmiech Stelli wydawał się wymuszony to w słowach pobrzmiewała szczerość. Choć całkiem możliwe, że Megara doszukiwała się jej na siłę, tak by zachować własną dumę nietkniętą. Nie odpowiedziała, uśmiechnęła się jedynie i delikatnym ruchem ręki przywołała do ich stolika jedną z krążących po sali kelnerek. Zamówiła dwa kawałki ciasta i herbatę wybraną przez kuzynkę. Przez krótką chwilę zastanawiała się co by się stało gdyby sama wybrała dla niej trunek, który w karcie z pewnością miałby dopisek „po irlandzku”. Byłby to jednak zbyt oczywisty atak, na który przynajmniej na razie nie mogła sobie pozwolić. To mogłoby naruszyć delikatną strukturę, jaką niewątpliwie obecnie była Stella. Mimowolnie spojrzała na dłonie dziewczyny doszukując się oznak drżenia. Gdy zamówienie pojawiło się na ich stoliku, Megara ujęła w palce widelczyk i spróbowała kawałek ciasta. Słuchała odpowiedzi kuzynki mimowolnie doszukując się pewnych informacji ukrytych pomiędzy wierszami. To, co przede wszystkim ją uderzyło to wyraźnie słyszalna ironia. Nie była w stanie powiedzieć czy do tej pory była to typowa cecha dla siedzącej przed nią kobiety. Kącik ust Megary drgnął lekko.- Teoretycznie taka, że ci obrzydliwie bogaci, jeśli nie są mądrzejsi od przeciętnego zjadacza chleba to z pewnością mają środki, by sobie tę mądrość kupić. Za tym ma iść nie tylko wiedza, ale i poczucie smaku. Teoretycznie, bo obie wiemy jak wygląda rzeczywistość. Nawet ja nie pamiętam, kiedy ostatni raz z własnej nieprzymuszonej woli wzięłam do ręki cokolwiek, co było związane ze sztuką- Wydawała się wyraźnie rozbawiona własnymi słowami. Ostatnimi czasy drobne docinki skierowane w stronę świata, którego była przecież częścią, sprawiała jej niepokojący rodzaj przyjemności. Co zaś się tyczyło ostatniego wypowiedzianego przez nią zdania to Megara doskonale wiedziała, że nie odziedziczyła zbyt wielu cech po rodzinie matki. Oficjalnie uważała się za całkowite beztalencie i już przed pójściem do Hogwartu porzuciła jakiekolwiek mrzonki o tym, że będzie kim innym niż kolejnym Malfoyem błądzącym po korytarzach Ministerstwa. - Oczywiście należałoby wspomnieć jeszcze o pracy tych, którzy żyją z tego, by salony obrzydliwie bogatych mówiły o wysokim statusie intelektualnym właścicieli. W końcu zabawa w hipokrytów to nasze ulubione zajęcie. - Podejrzewała, że kuzynka jej przytaknie. To pasowałoby do ogólnego obrazka. Wtedy właśnie coś ją tknęło. Zmarszczyła nieco brwi i uciekła spojrzeniem gdzieś w bok wyraźnie się nad czymś zastanawiając. - Jak się czujesz? - Spytała całkowicie znienacka. - Od razu uprzedzam, że bardziej zadowoli mnie odpowiedź „nie wiem” niż „dobrze”.- Przeniosła wzrok z powrotem na kuzynkę, przyglądając się jej ze źle skrywaną ciekawością.