17.06.2023, 20:34 ✶
Orion rzadko kiedy opuszczał ulice magicznego Londynu. Tak więc był niezwykle podekscytowany wycieczką do Little Hangleton. Pół dnia spędzony na festynie z okazji dnia dziecka, pierwszy raz od dawna jego rodzice poświęcili mu tyle czasu. Oczywiście, nie mogła to być zwykła, rodzinna wycieczka. Państwo Fletcher mieli pewien "biznes" do załatwienia w okolicy. W godzinach wieczornych udali się wraz z synem do jednej z kamienic. Zostawili chłopca na dole, zaraz przy wejściu do budynku, karząc mu cierpliwie czekać.
Dla ośmiolatka "cierpliwe czekanie" kończyło sie po pięciu minutach. Nie wiedział na ile jego rodzice go zostawili, ale wiedział, że jeśli nie ruszy się z miejsca, to zanudzi się na śmierć.
Chłopiec wszedł do budynku, zza rogu zauważył dwóch mężczyzn. Wyglądali oni jak klienci rodziców, Ci klienci, o których nie wolno mu było zadawać pytań. Orion przeczuwał że nie powinien tu być, jednak był bardzo ciekawy, o czym owi Panowie mogli rozmawiać. Schował się więc za doniczką na korytarzu, był na tyle mały, że wysoka, zielona roślina z doniczki idealnie go zasłaniała.
Nastawił uszu. Nie wiedział dokładnie o czym rozmawiali, ale brzmiało to...ciekawe. Jak jakaś intryga, której nie powinien się przysłuchiwać przypadkowy ośmiolatek.
Widząc, że jeden z mężczyzn zmierza ku wyjściu, próbował zmienić swoją pozycję, tak aby nie zostać zauważonym. Niestety między doniczką a ścianą nie było za dużo miejsca. Paniczny ruch chłopaka spowodował jej przewrócenie. Doniczka z hukiem rozstrzaskała się o podłogę, rozsypując wszędzie ziemię i części rośliny. Chłopiec znieruchomiał, serce zaczęło mu walić jak szalone. Uśmiechnął się głupio do mężczyzny który został na korytarzu. Liczył że może jak się nie ruszy, ten jakimś cudem go nie zauważy. Już zapomniał o rozmowie której był świadkiem, miał tylko nadzieję, że nie dostanie mu się, za rozwalenie jedynej roślinki na tym korytarzu.
Dla ośmiolatka "cierpliwe czekanie" kończyło sie po pięciu minutach. Nie wiedział na ile jego rodzice go zostawili, ale wiedział, że jeśli nie ruszy się z miejsca, to zanudzi się na śmierć.
Chłopiec wszedł do budynku, zza rogu zauważył dwóch mężczyzn. Wyglądali oni jak klienci rodziców, Ci klienci, o których nie wolno mu było zadawać pytań. Orion przeczuwał że nie powinien tu być, jednak był bardzo ciekawy, o czym owi Panowie mogli rozmawiać. Schował się więc za doniczką na korytarzu, był na tyle mały, że wysoka, zielona roślina z doniczki idealnie go zasłaniała.
Nastawił uszu. Nie wiedział dokładnie o czym rozmawiali, ale brzmiało to...ciekawe. Jak jakaś intryga, której nie powinien się przysłuchiwać przypadkowy ośmiolatek.
Widząc, że jeden z mężczyzn zmierza ku wyjściu, próbował zmienić swoją pozycję, tak aby nie zostać zauważonym. Niestety między doniczką a ścianą nie było za dużo miejsca. Paniczny ruch chłopaka spowodował jej przewrócenie. Doniczka z hukiem rozstrzaskała się o podłogę, rozsypując wszędzie ziemię i części rośliny. Chłopiec znieruchomiał, serce zaczęło mu walić jak szalone. Uśmiechnął się głupio do mężczyzny który został na korytarzu. Liczył że może jak się nie ruszy, ten jakimś cudem go nie zauważy. Już zapomniał o rozmowie której był świadkiem, miał tylko nadzieję, że nie dostanie mu się, za rozwalenie jedynej roślinki na tym korytarzu.