18.06.2023, 17:55 ✶
Gdyby Steward nie myślał, że może coś zmienić, nie wbiegłby do portalu. Nie posłałby tam również Mavelle i przeszkodziłby w tym Victorii. Pewnych rzeczy po prostu się nie robiło. A teraz był trochę zagubiony i oszołomiony. Nie wiedział do końca co się właśnie z nim działo, co próbowało do niego przemawiać (ojciec, czy to naprawdę był duch ojca?), czyje wspomnienia przejmował i co powinien zrobić.
Wiedział tylko, że nie mógł przyłączyć się do tego szaleństwa, wiedział, że musi je powstrzymać, nawet jeśli nie miał zielonego pojęcia jak to zrobić a jego własny umysł plątał się w mieszaninie cudzych przeżyć i wspomnień. Ścieżka mocy, którą wybrał Voldemort nie była ścieżką, którą powinien kroczyć żywy. To, co się właśnie działo dookoła nich, najdobitniej to udowadniało.
Drgnięcie. Spokojny szept, jak niemożliwa do uzyskania podpowiedź.
Może chodziło o ten konkretny czas i miejsce, bo przed oczami Stewarda stanęła spotkana na Ostarze Szeptucha. Niemal widział jej koślawe ruchy i oblepione cukrem palce.
- Że czasem siłowe rozwiązanie problemu jest dobrym wyjściem z sytuacji. I przyda mi się młotek albo coś innego, czym będę mógł to rozbić – wymamrotał.
Jej słowa wtedy brzmiały dziwacznie. Teraz wydawały się szaleństwem. Ale niczego lepszego nie mógł wymyśleć.
- Kamień. Próbujmy go rozbić – syknął do Mavelle i Victorii.
A potem spróbował ukształtować młot (duże młociszcze, żeby trafić w poruszający się obiekt), którym z całej siły uderzyłby w wirujący i stwarzający bramę kamień.
kształtowanie
Wiedział tylko, że nie mógł przyłączyć się do tego szaleństwa, wiedział, że musi je powstrzymać, nawet jeśli nie miał zielonego pojęcia jak to zrobić a jego własny umysł plątał się w mieszaninie cudzych przeżyć i wspomnień. Ścieżka mocy, którą wybrał Voldemort nie była ścieżką, którą powinien kroczyć żywy. To, co się właśnie działo dookoła nich, najdobitniej to udowadniało.
Drgnięcie. Spokojny szept, jak niemożliwa do uzyskania podpowiedź.
Może chodziło o ten konkretny czas i miejsce, bo przed oczami Stewarda stanęła spotkana na Ostarze Szeptucha. Niemal widział jej koślawe ruchy i oblepione cukrem palce.
- Że czasem siłowe rozwiązanie problemu jest dobrym wyjściem z sytuacji. I przyda mi się młotek albo coś innego, czym będę mógł to rozbić – wymamrotał.
Jej słowa wtedy brzmiały dziwacznie. Teraz wydawały się szaleństwem. Ale niczego lepszego nie mógł wymyśleć.
- Kamień. Próbujmy go rozbić – syknął do Mavelle i Victorii.
A potem spróbował ukształtować młot (duże młociszcze, żeby trafić w poruszający się obiekt), którym z całej siły uderzyłby w wirujący i stwarzający bramę kamień.
kształtowanie
Rzut Z 1d100 - 98
Sukces!
Sukces!