20.06.2023, 23:19 ✶
Tajemniczy Departament, którego wnętrze bardzo mocno różniło się pod pozostałych poziomów Ministerstwa Magii. Osadzony na dziewiątym piętrze, gdzie nie było okien, oświetlony światłem białym, mieniącym się z niebieskim. Czarne połyskujące kafelki zdobiły podłogi i ściany. Wąski korytarz, prowadził do przedsionka a z niego do poszczególnych pomieszczeń. Również gabinety, w których pracowali czarodzieje w tym miejscu, mogły nie budzić pozytywnych odczuć. Nie w przypadku Komnaty Śmierci.
Nicholas Yaxley przebywał w swoim biurze, przeglądając papiery, zebrane raporty z badań nad życiem po śmierci. Jego pracę przerwało pukanie do drzwi.
- Wejść.
Mogła usłyszeć dziewczyna, która przybyła i oczekiwała na pozwolenie.
Mężczyzna siedział przy biurku odziany w czarne szaty. Yaxley najczęściej ubierał się w ciemne odzienia lub zimne kolory. Co najczęściej podkreślało jego zimny momentami charakter. Biuro, w którym pracował, też nie posiadało w sobie żadnego życia. Czerń i palące się po kątach świece. Żadnego okna, a za to regały z papierami, księgami oraz kącik wypoczynkowy.
Nicholas spojrzał na przybyłą pracownicę, kojarząc, iż jest córką Flinta. Ich ojcowie mieli wspólne interesy, dla dobra połączenia obu rodzin. Nicholas, jako najstarszy, był wtajemniczony z owe plany. Na ich realizację, przyjdzie kiedyś czas.
- Dobrze. Dziękuję.
Odebrał od młodej damy kopertę, odkładając wcześniej przeglądane dokumenty. Otworzył ją, aby sprawdzić zawartość, czy to jest to, czego potrzebowali do organizacji. Jeżeli trzeba wypełnić, to lepiej, aby zrobił to ojciec.
- Coś jeszcze? Czy wypełnienie papierów jest pilne na teraz?
Zapytał z obojętnością, traktując ją tak samo jak każdego pracownika w tym miejscu. Nawet, jeżeli była znała się z jego bratem, lub widywali na bankietach czy innych spotkaniach.
Nicholas Yaxley przebywał w swoim biurze, przeglądając papiery, zebrane raporty z badań nad życiem po śmierci. Jego pracę przerwało pukanie do drzwi.
- Wejść.
Mogła usłyszeć dziewczyna, która przybyła i oczekiwała na pozwolenie.
Mężczyzna siedział przy biurku odziany w czarne szaty. Yaxley najczęściej ubierał się w ciemne odzienia lub zimne kolory. Co najczęściej podkreślało jego zimny momentami charakter. Biuro, w którym pracował, też nie posiadało w sobie żadnego życia. Czerń i palące się po kątach świece. Żadnego okna, a za to regały z papierami, księgami oraz kącik wypoczynkowy.
Nicholas spojrzał na przybyłą pracownicę, kojarząc, iż jest córką Flinta. Ich ojcowie mieli wspólne interesy, dla dobra połączenia obu rodzin. Nicholas, jako najstarszy, był wtajemniczony z owe plany. Na ich realizację, przyjdzie kiedyś czas.
- Dobrze. Dziękuję.
Odebrał od młodej damy kopertę, odkładając wcześniej przeglądane dokumenty. Otworzył ją, aby sprawdzić zawartość, czy to jest to, czego potrzebowali do organizacji. Jeżeli trzeba wypełnić, to lepiej, aby zrobił to ojciec.
- Coś jeszcze? Czy wypełnienie papierów jest pilne na teraz?
Zapytał z obojętnością, traktując ją tak samo jak każdego pracownika w tym miejscu. Nawet, jeżeli była znała się z jego bratem, lub widywali na bankietach czy innych spotkaniach.