23.06.2023, 00:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.06.2023, 00:00 przez Brenna Longbottom.)
- To co martwe powinno pozostać martwe - wymruczała Brenna, spoglądając ku Emily.
Mogła współczuć tym duchom. Ale Rosom współczuła bardziej. To były ich życia i ich ciała: nikt ani nic nie miało prawa im ich wydzierać. Zerknęła ku Emily, wciąż nieprzytomnej, po czym przysiadła na podłodze obok Jonatha. Spojrzenie skupiła na Sebastianie, kiedy udzielał swoich wyjaśnień: i nie była pewna, czy cieszyć się, skoro to wszystko nie było tak częste, czy martwić, skoro istniały duchy, które tak świetnie maskowały swoją obecność.
Do tej pory sądziła, że musi obawiać się raczej, że ktoś jej bliski padnie ofiarą imperio, nie opętania.
Nie miała pojęcia, co tu się stało. Czy Rosowie znaleźli się w miejscu, gdzie magia wariowała w Beltane i stąd doszło do podwójnego opętania? Coś nie tak z domem? Jeden duch pomógł drugiemu? Zupełnie się na tym nie znała, mogła tworzyć tylko masę szalonych teorii spiskowych... i cóż, przesłuchać Rosów. Tych prawdziwych Rosów. Chociaż sama nie była pewna, czy w tej chwili może ich przesłuchiwać, bo... w jakiej sprawie? Ich opętania? Przecież nie aresztuje duchów!
- To rozstrzygnie Wizengamot, ale nie sądzę, żeby został skazany. Obrońca dostanie raporty, mój i twój. Możliwe, że zostaniesz wezwany na świadka - wyjaśniła Brenna. To, co spotka Jonathana nie było jej decyzją, ale w raporcie miała zamiar umieścić informacje na jego korzyść. - Co do Emily... jej nic nie grozi, chyba że zechcesz złożyć zawiadomienie o napaści. W takim wypadku nie będziesz świadkiem na rozprawie jej męża. - A jego raport zostanie wykluczony z materiału dowodowego, i będą polegali na jej zeznaniach. Wprawdzie sama Brenna też została napadnięta, ale ani myślała komplikować życia bardziej tej kobiecie, która straciła władzę nad własnym ciałem...
- Opętanie to mocna okoliczność łagodząca. Na mój gust w pełni oczyszczą go z zarzutów, chyba że oskarżyciel udowodni, że nie ma dostatecznych dowodów na to, że jest podejrzany... W każdym razie, możesz wracać. Zajmę się tu wszystkim. Chyba przyda ci się gorąca herbata i łyk eliksiru pieprzowego. Dzięki za profesjonalne egzorcyzmy, Sebastianie - powiedziała, wreszcie się podnosząc. A potem, słysząc cichy trzask pod oknem, udała się do drzwi, by wpuścić do środka uzdrowiciela z Munga i swojego partnera z Brygady.
Mogła współczuć tym duchom. Ale Rosom współczuła bardziej. To były ich życia i ich ciała: nikt ani nic nie miało prawa im ich wydzierać. Zerknęła ku Emily, wciąż nieprzytomnej, po czym przysiadła na podłodze obok Jonatha. Spojrzenie skupiła na Sebastianie, kiedy udzielał swoich wyjaśnień: i nie była pewna, czy cieszyć się, skoro to wszystko nie było tak częste, czy martwić, skoro istniały duchy, które tak świetnie maskowały swoją obecność.
Do tej pory sądziła, że musi obawiać się raczej, że ktoś jej bliski padnie ofiarą imperio, nie opętania.
Nie miała pojęcia, co tu się stało. Czy Rosowie znaleźli się w miejscu, gdzie magia wariowała w Beltane i stąd doszło do podwójnego opętania? Coś nie tak z domem? Jeden duch pomógł drugiemu? Zupełnie się na tym nie znała, mogła tworzyć tylko masę szalonych teorii spiskowych... i cóż, przesłuchać Rosów. Tych prawdziwych Rosów. Chociaż sama nie była pewna, czy w tej chwili może ich przesłuchiwać, bo... w jakiej sprawie? Ich opętania? Przecież nie aresztuje duchów!
- To rozstrzygnie Wizengamot, ale nie sądzę, żeby został skazany. Obrońca dostanie raporty, mój i twój. Możliwe, że zostaniesz wezwany na świadka - wyjaśniła Brenna. To, co spotka Jonathana nie było jej decyzją, ale w raporcie miała zamiar umieścić informacje na jego korzyść. - Co do Emily... jej nic nie grozi, chyba że zechcesz złożyć zawiadomienie o napaści. W takim wypadku nie będziesz świadkiem na rozprawie jej męża. - A jego raport zostanie wykluczony z materiału dowodowego, i będą polegali na jej zeznaniach. Wprawdzie sama Brenna też została napadnięta, ale ani myślała komplikować życia bardziej tej kobiecie, która straciła władzę nad własnym ciałem...
- Opętanie to mocna okoliczność łagodząca. Na mój gust w pełni oczyszczą go z zarzutów, chyba że oskarżyciel udowodni, że nie ma dostatecznych dowodów na to, że jest podejrzany... W każdym razie, możesz wracać. Zajmę się tu wszystkim. Chyba przyda ci się gorąca herbata i łyk eliksiru pieprzowego. Dzięki za profesjonalne egzorcyzmy, Sebastianie - powiedziała, wreszcie się podnosząc. A potem, słysząc cichy trzask pod oknem, udała się do drzwi, by wpuścić do środka uzdrowiciela z Munga i swojego partnera z Brygady.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.