Taka już była, a alkohol jedynie potęgował w niej to nieokrzesanie. Nie czuła potrzeby, aby ukrywać swoje zdanie, teraz wręcz przeciwnie - bardzo chętnie je demonstrowała. Nie bała się reakcji brata na te dosyć kontrowersyjne jak na ich rodzinę poglądy. Nikt inny jej nie usłyszy, nie czuła strachu - nawet przez chwilę, choć wiedziała, że wygłaszanie tego w głos może być trochę nieprzemyślane. Nigdy nie należała jednak do osób, które by się tym specjalnie przejmowały.
- Mugolacy znają również magiczny świat. Przecież uczyli się w Hogwarcie, zresztą duża część czarodziejów nie jest czystej krwi - myślę, że im jest obojętne to, w jakiej rodzinie wychował się minister magii. Najistotniejsze jest to, jak będą wyglądały jego rządy. - Nie odpuszczała, wydawać się mogło, że zupełnie nie docierają do niej argumenty jej brata. - Nie przejmuję się tym, ba nawet uważam, że pokazuje to jedynie, że jesteśmy nowocześni, nie mamy problemu ze zmianamy i nie trzymamy się kurczowo i bez sensu tradycji. - Zapaliła kolejnego papierosa i zaciągnęła się dymem. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego Nick nie widzi jej racji, czy to przez wychowanie? Na pewno nie tylko, w końcu ona pochodziła z tej samej rodziny i miała otwarty umysł, to musiało siedzieć gdzieś głębiej. Próbowała zrozumieć dlaczego tak uparcie twierdził, że czystokrwiści to jedyni nadający się do rządzenia czarodziejskim światem, szło jej to jednak bardzo opornie.
- Kompetentnego? - Zaśmiała się w głos. - Posadzą kogokolwiek, byleby miał odpowiednią krew, to nie świadczy o kompetencji, tylko o tym, jak bardzo ministerstwo jest skorumpowane. - Upiła kolejny łyk wina, jako, że zaczęło jej się kończyć w kieliszku postanowiła sobie dolać kolejną porcję.