Nie mogła się podnieść. Próbowała jakoś ułożyć sobie w głowie przebieg wydarzeń - nie było to jednak takie proste, jak mogło się wydawać. Nie miała pojęcia, co się wydarzyło. Musiała się czegoś nawdychać, zdecydowanie nie była sobą, kiedy znalazła się w tym miejscu. Jakiś specyfik miał z tym coś wspólnego. Przynajmniej takie miała podejrzenia. Liczyła na to, że nikt jej nie widział. Nie chciała, żeby wśród sąsiadów zaczęły się plotki o tym, że nieodpowiednio się prowadza. Kto wie, co mogliby sobie pomyśleć. Próbowała się podnieść - jednak nadal była nieco otumaniona. Postanowiła więc nadal pozostać na krawężniku, przynajmniej przez chwilę. Jeszcze moment i powinno się jej udać stanąć na nogi.
Na całe szczęście wzrok już jej się nie rozmywał, udało jej się złapać ostrość. Schowała jednak ponownie twarz w dłonie, trochę kręciło jej się w głowie. Nie było to przyjemne uczucie.
Nie zauważyła, że ktoś się zbliża, nie usłyszała kroków, nie była na tym skupiona. Usłyszała jednak znajomy głos i poczuła, że ktoś się nad nią nachyla. Czyżby to była kolejna halucynacja? Odsunęła się dosyć gwałtownie do tyłu. - Avelina... - Powiedziała bardziej do siebie, niż do kuzynki. Czy faktycznie to była ona? Czy umysł płatał jej figle. Czy miała takie szczęście, że Paxton zupełnie przypadkiem znalazła się w tym miejscu?
Spytała jej, czy wszystko w porządku, może faktycznie tutaj była? - Avelina, to naprawdę ty? - Powiedziała niepewnym głosem. Widać było po niej, że jest trochę wystraszona.
- Wracałam do domu, nagle wszystko zaczęło się rozmywać, jakbym się upiła. - Postanowiła opowiedzieć kuzynce skróconą wersję wydarzeń. - Nie wiem dlaczego, po prostu nagle, zupełnie znienacka mnie to zaatakowało. - Miała nadzieję, że jej uwierzy, zresztą nie wyczułaby od niej woni alkoholu, bo Norka dzisiaj nie sięgała po alkohol. - Ocknęłam się tutaj przed chwilą, nie mam pojęcia dlaczego. - Miała świadomość, że ta historia nie brzmi zbyt dobrze, ale tak to wyglądało z jej strony.