02.11.2022, 11:38 ✶
Gerry cieszyła się z powrotu do szkoły. Może trochę jej brakowało polowania z ojcem i bratem, jednak lubiła tu być. Mogła poszerzać swoją wiedzę. Już nawet przestała się przejmować docinkami związanymi ze swoim wzrostem. Przez te kilka lat nauczyła się bronić, przestała też się wahać w przypadku użycia siły. Gdy trzeba było korzystała ze swoich umiejętności i potrafiła uderzyć swoich prześladowców. Może i często kończyło się to szlabanem, nie przeszkadzało jej to jednak wcale. Grunt, że wiedzieli, że nie pozostawia tego wszystkiego bez reakcji.
Zauważyła u Erika pewną zmianę tuż po wakacjach, nie dyskutowała z nim jeszcze na ten temat. Nie wszyscy wiedzieli o ich rodzinnej umiejętności. Miała nadzieję, że Theon tego nie wykorzysta. Zamierzała pilnować chłopaka, nie da zrobić mu krzywdy, może powinna spoglądać na to inaczej, wszak jej rodzina zajmowała się polowaniem na różne magiczne stwory, jednak przez to, że trafiła do Gryffindoru stała się nieco bardziej empatyczna.
Ona raczej nie należała do specjalnie zabieganych osób, nie wykazywała zainteresowania młodszymi uczniami, niech sobie radzą, jeśli widziałaby jednak, że ktoś ich gnębi, zareagowałaby. Tak to wolała trzymać się z boku, nie wychylać. Ambitnie podchodziła jedynie do meczy quidditcha, szczególnie, że jej brat grał w przeciwnej drużynie. Każdą wolną chwilę spędzała na szlifowaniu umiejętności, podchodziła do tego aż trochę zanadto poważnie. Dostawało się również innym zawodnikom, bo zmuszała ich niemalże do codziennych treningów. No, ale czego się nie robi dla utarcia nosa bratu bliźniakowi? Była gotowa do poświęceń.
Wracała właśnie z Erikiem do dormitorium po jakże owocnym treningu, mijali łazienkę, kiedy ten wcisnął jej swoją miotłę i udał się do łazienki. Nie zamierzała stać z boku, wlazła do środka tuż za nim dzierżąc dwie miotły w rękach, oparła je o ścianę i zaczęła szukać go wzrokiem. - Co się dzieje? Rzygasz?- rzuciła bezpośrednio, kiedy tylko weszła do łazienki.
Nie dostrzegła go jeszcze, za to zauważyła ducha, który wyłonił się z jednej z kabin. Zapomniała o tym, że tu mieszka. - Widziałaś go?- powiedziała do ducha. Marta jedynie wskazała jej ręką na toaletę gdzieś głębiej pomieszczenia. Yaxley nie zamierzała marnować czasu, poszła dalej, aby znaleźć chłopaka. Musiała mu przecież pomóc!
- Erik, co się dzieje, musisz przystopować!- powiedziała z pretensją w głosie, widziała, że ostatnio bierze na siebie za dużo obowiązków, każdy przestałby dawać radę.
Zauważyła też, że duch się im przygląda. Odwróciła się w stronę Marty. - Coś Ci się nie podoba? Co się gapisz.- trochę się zdenerwowała tą sytuacją.
Zauważyła u Erika pewną zmianę tuż po wakacjach, nie dyskutowała z nim jeszcze na ten temat. Nie wszyscy wiedzieli o ich rodzinnej umiejętności. Miała nadzieję, że Theon tego nie wykorzysta. Zamierzała pilnować chłopaka, nie da zrobić mu krzywdy, może powinna spoglądać na to inaczej, wszak jej rodzina zajmowała się polowaniem na różne magiczne stwory, jednak przez to, że trafiła do Gryffindoru stała się nieco bardziej empatyczna.
Ona raczej nie należała do specjalnie zabieganych osób, nie wykazywała zainteresowania młodszymi uczniami, niech sobie radzą, jeśli widziałaby jednak, że ktoś ich gnębi, zareagowałaby. Tak to wolała trzymać się z boku, nie wychylać. Ambitnie podchodziła jedynie do meczy quidditcha, szczególnie, że jej brat grał w przeciwnej drużynie. Każdą wolną chwilę spędzała na szlifowaniu umiejętności, podchodziła do tego aż trochę zanadto poważnie. Dostawało się również innym zawodnikom, bo zmuszała ich niemalże do codziennych treningów. No, ale czego się nie robi dla utarcia nosa bratu bliźniakowi? Była gotowa do poświęceń.
Wracała właśnie z Erikiem do dormitorium po jakże owocnym treningu, mijali łazienkę, kiedy ten wcisnął jej swoją miotłę i udał się do łazienki. Nie zamierzała stać z boku, wlazła do środka tuż za nim dzierżąc dwie miotły w rękach, oparła je o ścianę i zaczęła szukać go wzrokiem. - Co się dzieje? Rzygasz?- rzuciła bezpośrednio, kiedy tylko weszła do łazienki.
Nie dostrzegła go jeszcze, za to zauważyła ducha, który wyłonił się z jednej z kabin. Zapomniała o tym, że tu mieszka. - Widziałaś go?- powiedziała do ducha. Marta jedynie wskazała jej ręką na toaletę gdzieś głębiej pomieszczenia. Yaxley nie zamierzała marnować czasu, poszła dalej, aby znaleźć chłopaka. Musiała mu przecież pomóc!
- Erik, co się dzieje, musisz przystopować!- powiedziała z pretensją w głosie, widziała, że ostatnio bierze na siebie za dużo obowiązków, każdy przestałby dawać radę.
Zauważyła też, że duch się im przygląda. Odwróciła się w stronę Marty. - Coś Ci się nie podoba? Co się gapisz.- trochę się zdenerwowała tą sytuacją.