28.06.2023, 00:13 ✶
Szarpanina trwała w najlepsze, a towarzyszyły jej piski i dziecięce krzyki oraz przekleństwa wygłaszane przez mężczyznę. Kiedy Mavelle dopadła do tej plątaniny rąk i nóg, dzieciak, który wskoczył na plecy napastnika… niechcący (a przynajmniej prawdopodobnie doszło do tego przypadkiem, bo piąstki uderzające go w bok i dziecięce palce ciągnące za włosy na pewno poważnie utrudniały mu jakiekolwiek manewrowanie) wytrącił jej różdżkę z dłoni i próba sparaliżowania człowieka spełzła na niczym. Jej dołączenie i podjęcie starań w celu schwycenia człowieka, sprawiło jednak, że ten – starając się od niej opędzić – wreszcie stracił równowagę. Runął na ziemię wraz z dziećmi, wypuszczając własną różdżkę, a także schwytanego wcześniej chłopca.
Ulicznicy z Nokturnu działali zaskakująco szybko.
Wypuszczony chłopiec odpełzł kawałek i poderwał się na równe nogi. Potem zaś pognał w stronę jednej z pobliskich bram, prawdopodobnie zamierzając szukać jakiegoś schronienia. Dziewczynka zdążyła zeskoczyć mu z pleców na ułamek sekundy przed upadkiem i rzuciła się do ucieczki… po drodze chwytając różdżkę, którą napastnik zgubił. Ostatnie z dzieci też błyskawicznie wyplątało się z dotychczasowej pozycji, bo i nikt go nie trzymał – to on wcześniej uczepił się przecież napastnika – i Mavelle miała wrażenie, że porwało jeszcze coś z kieszeni tego człowieka, nim się poderwało, aby pobiec w ślad za resztą. Tak, ten chłopiec miał niesamowity talent i istniała spora szansa, że za parę lat przyjdzie im go aresztować za jakieś kradzieże… Jego Bones prawdopodobnie zdążyłaby złapać za kaptur, gdyby się uparła, bo sięgnięcie do kieszeni dorosłego czarodzieja sprawiło, że był sekundę wolniejszy od rodzeństwa czy przyjaciół, pytanie jednak brzmiało, czy nie wolała zamiast tego skuć mężczyzny. Ten, być może zamroczony nieco upadkiem – nie zdołał porządnie się osłonić, bo gdy upadali, jedno z dzieci trzymało jego rękę, rąbnął więc o ziemię bardzo boleśnie – gramolił się dość wolno. Znacznie wolniej niż dzieci.
- Te przeklęte…!!! – zaczął i urwał, po czym podjął próbę pośpiesznego wstania. Średnio udaną. Prawdopodobnie robił to z nadzieją na to, że zdoła uciec przed Mavelle. Miał jednak na to praktycznie zerowe szanse: różdżkę stracił na dobre, porwaną przez jasnowłosą, młodziutką mieszkankę Nokturnu, sądząc po tym, jak trzymał dłoń, zapewne uszkodził ją sobie podczas upadku, a Bones jako jedyna utrzymała się na nogach.
Ktoś ominął ich szerokim łukiem, ktoś przystanął, obserwując. Z jednego z pobliskich zaułków dobiegł śmiech – nie wyglądało na to, by ten, który się śmiał, planował w tej chwili atakować, raczej wyrażał ogólne rozbawienie obserwowaną sceną.
Ulicznicy z Nokturnu działali zaskakująco szybko.
Wypuszczony chłopiec odpełzł kawałek i poderwał się na równe nogi. Potem zaś pognał w stronę jednej z pobliskich bram, prawdopodobnie zamierzając szukać jakiegoś schronienia. Dziewczynka zdążyła zeskoczyć mu z pleców na ułamek sekundy przed upadkiem i rzuciła się do ucieczki… po drodze chwytając różdżkę, którą napastnik zgubił. Ostatnie z dzieci też błyskawicznie wyplątało się z dotychczasowej pozycji, bo i nikt go nie trzymał – to on wcześniej uczepił się przecież napastnika – i Mavelle miała wrażenie, że porwało jeszcze coś z kieszeni tego człowieka, nim się poderwało, aby pobiec w ślad za resztą. Tak, ten chłopiec miał niesamowity talent i istniała spora szansa, że za parę lat przyjdzie im go aresztować za jakieś kradzieże… Jego Bones prawdopodobnie zdążyłaby złapać za kaptur, gdyby się uparła, bo sięgnięcie do kieszeni dorosłego czarodzieja sprawiło, że był sekundę wolniejszy od rodzeństwa czy przyjaciół, pytanie jednak brzmiało, czy nie wolała zamiast tego skuć mężczyzny. Ten, być może zamroczony nieco upadkiem – nie zdołał porządnie się osłonić, bo gdy upadali, jedno z dzieci trzymało jego rękę, rąbnął więc o ziemię bardzo boleśnie – gramolił się dość wolno. Znacznie wolniej niż dzieci.
- Te przeklęte…!!! – zaczął i urwał, po czym podjął próbę pośpiesznego wstania. Średnio udaną. Prawdopodobnie robił to z nadzieją na to, że zdoła uciec przed Mavelle. Miał jednak na to praktycznie zerowe szanse: różdżkę stracił na dobre, porwaną przez jasnowłosą, młodziutką mieszkankę Nokturnu, sądząc po tym, jak trzymał dłoń, zapewne uszkodził ją sobie podczas upadku, a Bones jako jedyna utrzymała się na nogach.
Ktoś ominął ich szerokim łukiem, ktoś przystanął, obserwując. Z jednego z pobliskich zaułków dobiegł śmiech – nie wyglądało na to, by ten, który się śmiał, planował w tej chwili atakować, raczej wyrażał ogólne rozbawienie obserwowaną sceną.