28.06.2023, 10:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.07.2023, 23:14 przez Brenna Longbottom.)
Brenna była prawie zaskoczona, że nic się nie stało, a klapa ustąpiła pod alohomorą. Z drugiej strony - dlaczego mieliby zabezpieczać ją bardziej, mieszkając w mugolskiej okolicy i nie mając podstaw podejrzewać, że jakiś uparty auror będzie deptać im po piętach? Ba, jak mogliby wpaść na to, że ktoś sprowadzi do domu byle charłaczki, którą zwykle nikt by się nie interesował, widmowidzenia?
Mimo to... chyba oczekiwała, że jej nie wyjdzie.
Oczywiście, zazwyczaj praca Brygadzisty była dość typowa – przynajmniej jak na standardy czarodziejów, bo mugolscy policjanci, nienawykli do tego, że każdy złodziejaszek ma przy sobie broń masowego rażenia, a zbuntowany nastolatek może nadmuchać ciotkę, pewnie by się z tym nie zgodzili. Zwykle, kiedy przychodziła do kogoś w sprawie zbrodni, niekoniecznie spodziewała się jakichś specjalnych pułapek czy zabezpieczeń.
Ale zwykle też w takich miejscach nie czuła krwi. I nie podejrzewali, że skrywały się w nich osoby, które kogoś zamordowały, a kogo innego porwały.
Brenna nie zastanawiała się długo. Ruszyła w dół, ostrożnie, starając się nie narobić hałasu. Nerwy miała napięte jak postronki, odruchowo niemalże wstrzymała oddech, jakby samo głębsze wciągnięcie powietrza w płuca mogło ją komuś zdradzić. Nawet niewinnie wyglądającej, połamanej wycieraczce, przyglądała się przez moment, jakby spodziewając się jakiegoś podstępu. A potem spróbowała rozproszyć magię, ot na wszelki wypadek, i otworzyć drzwi od piwnicy: najpierw po prostu naciskając klamkę, później używając alohomory. Niezależnie od tego, co mogło albo nie mogło się stać… nie zamierzała po prostu tkwić przed nimi.
Musieli sprawdzić, czy chłopiec jest w środku – i przede wszystkim, musiała przekonać się, czy zapach krwi to tylko jakiś szczur (jakoś w to wątpiła…) czy… coś innego.
Rzut zgodnie z prośbą P.:
1 - tak, 2 - nie
Percepcja:
Mimo to... chyba oczekiwała, że jej nie wyjdzie.
Oczywiście, zazwyczaj praca Brygadzisty była dość typowa – przynajmniej jak na standardy czarodziejów, bo mugolscy policjanci, nienawykli do tego, że każdy złodziejaszek ma przy sobie broń masowego rażenia, a zbuntowany nastolatek może nadmuchać ciotkę, pewnie by się z tym nie zgodzili. Zwykle, kiedy przychodziła do kogoś w sprawie zbrodni, niekoniecznie spodziewała się jakichś specjalnych pułapek czy zabezpieczeń.
Ale zwykle też w takich miejscach nie czuła krwi. I nie podejrzewali, że skrywały się w nich osoby, które kogoś zamordowały, a kogo innego porwały.
Brenna nie zastanawiała się długo. Ruszyła w dół, ostrożnie, starając się nie narobić hałasu. Nerwy miała napięte jak postronki, odruchowo niemalże wstrzymała oddech, jakby samo głębsze wciągnięcie powietrza w płuca mogło ją komuś zdradzić. Nawet niewinnie wyglądającej, połamanej wycieraczce, przyglądała się przez moment, jakby spodziewając się jakiegoś podstępu. A potem spróbowała rozproszyć magię, ot na wszelki wypadek, i otworzyć drzwi od piwnicy: najpierw po prostu naciskając klamkę, później używając alohomory. Niezależnie od tego, co mogło albo nie mogło się stać… nie zamierzała po prostu tkwić przed nimi.
Musieli sprawdzić, czy chłopiec jest w środku – i przede wszystkim, musiała przekonać się, czy zapach krwi to tylko jakiś szczur (jakoś w to wątpiła…) czy… coś innego.
Rzut zgodnie z prośbą P.:
1 - tak, 2 - nie
Rzut 1d2 - 2
Percepcja:
Rzut Z 1d100 - 2
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.