02.11.2022, 12:57 ✶
- Jeśli zacznie krwawić nadmiernie, zaraz się tym zajmę - obiecała Florence z bladym uśmiechem.
Mogłoby się wydawać, że mówiła mu nazbyt dużo. Ale po prawdzie nic z tego, co przekazywała Patrickowi, nie było żadną szczególnie tajną informacją. Jeżeli ich nie znał, to głównie dlatego, że nie pracował w Świętym Mungu - gdy szło o stan ministra - i że nie był czystej krwi - jeżeli szło o to "co będzie dalej".
- Tego nie wie nikt. W grze jest kilka nazwisk. Większość spekuluje, że Fortynbras Malfoy zechce znów sięgnąć po władzę. Na pewno nie mógł przeżyć, że stracił stołek na rzecz... kogoś mugolskiego pochodzenia - powiedziała. Słowo "szlama" zatańczyło jej na języku, ale nie padło: Florence wprawdzie chętnie obrażała ludzi, ale niekoniecznie najbardziej ordynarnymi wyzwiskami. Poza tym musiała wykazywać odrobinę dyplomacji, gdy pracowała i leczyła ludzi bardzo różnego pochodzenia. - Niektórzy wspominają o Eugenii Jenkins. Mówiąc szczerze, liczę, że to nie będzie ona... mimo tego, co mówiłam o półkrwi. Mamy... trudne czasy, a ona nie jest politykiem na takie - stwierdziła z namysłem, jakby sama rozważała, w jaki sposób to podsumować. Chociaż mogła ulegać uprzedzeniom. I to wywołanym nie statusem Jenkins jako czarodziejki półkrwi, a raczej jej sposobem ubierania się. - Osobiście byłabym zachwycona, gdyby Judyta Bones zdecydowała się kandydować. A jeszcze lepiej Albus Dumbledore, bo to wprawdzie wariat, ale wariat potrafiący zarządzać ludźmi. Jego jednak siłą nie wyciągnie się z Hogwartu.
Biedna Florence. Miała wrażenie, że Albus jako Minister ukróciłby tę dziwną, nową siatkę, która zdawała się rodzić w Ministerstwie za czasów Leacha. Naiwna dziewczyna nie miała pojęcia, jak często w przyszłości, o ile historia potoczy się odpowiednim torem, Albus będzie zatrudniać śmierciożerców w Hogwarcie.
- W porządku, dostanie zalecenie, by po tym eliksirze unikać przez tydzień alkoholu - zapowiedziała na ostatnie słowa Patricka, uśmiechając się przy tym jak ktoś, kto planował coś bardzo, bardzo złego. - A teraz naprawdę przepraszam, ale kończę przerwę i muszę zrobić obchód.
Mogłoby się wydawać, że mówiła mu nazbyt dużo. Ale po prawdzie nic z tego, co przekazywała Patrickowi, nie było żadną szczególnie tajną informacją. Jeżeli ich nie znał, to głównie dlatego, że nie pracował w Świętym Mungu - gdy szło o stan ministra - i że nie był czystej krwi - jeżeli szło o to "co będzie dalej".
- Tego nie wie nikt. W grze jest kilka nazwisk. Większość spekuluje, że Fortynbras Malfoy zechce znów sięgnąć po władzę. Na pewno nie mógł przeżyć, że stracił stołek na rzecz... kogoś mugolskiego pochodzenia - powiedziała. Słowo "szlama" zatańczyło jej na języku, ale nie padło: Florence wprawdzie chętnie obrażała ludzi, ale niekoniecznie najbardziej ordynarnymi wyzwiskami. Poza tym musiała wykazywać odrobinę dyplomacji, gdy pracowała i leczyła ludzi bardzo różnego pochodzenia. - Niektórzy wspominają o Eugenii Jenkins. Mówiąc szczerze, liczę, że to nie będzie ona... mimo tego, co mówiłam o półkrwi. Mamy... trudne czasy, a ona nie jest politykiem na takie - stwierdziła z namysłem, jakby sama rozważała, w jaki sposób to podsumować. Chociaż mogła ulegać uprzedzeniom. I to wywołanym nie statusem Jenkins jako czarodziejki półkrwi, a raczej jej sposobem ubierania się. - Osobiście byłabym zachwycona, gdyby Judyta Bones zdecydowała się kandydować. A jeszcze lepiej Albus Dumbledore, bo to wprawdzie wariat, ale wariat potrafiący zarządzać ludźmi. Jego jednak siłą nie wyciągnie się z Hogwartu.
Biedna Florence. Miała wrażenie, że Albus jako Minister ukróciłby tę dziwną, nową siatkę, która zdawała się rodzić w Ministerstwie za czasów Leacha. Naiwna dziewczyna nie miała pojęcia, jak często w przyszłości, o ile historia potoczy się odpowiednim torem, Albus będzie zatrudniać śmierciożerców w Hogwarcie.
- W porządku, dostanie zalecenie, by po tym eliksirze unikać przez tydzień alkoholu - zapowiedziała na ostatnie słowa Patricka, uśmiechając się przy tym jak ktoś, kto planował coś bardzo, bardzo złego. - A teraz naprawdę przepraszam, ale kończę przerwę i muszę zrobić obchód.