- Może czas to zmienić, w końcu mugolacy od lat istnieją w naszym świecie. Magia ich wybiera, tak jak i naszą rodzinę kiedyś wybrała. To, że jakiś pajac wymyślił skorowidz jeszcze o niczym nie świadczy, równie dobrze mógł tam wpisać inne rodziny, które uznał za półkrwi. - Spoglądała na brata, jakby nie mogła uwierzyć, co przed chwilą powiedział. - Wstydzą się rodziców za to, że są mugolakami? Nie sądzę, wam się tylko tak wydaje, że mają się czego wstydzić, to wszystko przez tę nagonkę. - Nie uważała, że pochodzenie powinno być w ogóle powodem do wstydu. Gerry uważała, że istotne są umiejętności, to, co ktoś potrafi, a nie to, jaka krew płynie w jego żyłach.
Nie potrzebowała alkoholu, żeby dzielić się tymi myślami, z jego pomocą jednak słowa jakby dużo prościej wychodziły z jej ust. Reagowała emocjonalnie. Widać było, że ten temat naprawdę ją poruszył. Zresztą jej najbliższy przyjaciel - Thes też był półkrwi i wcale nie uważała go za gorszego.
- Mugole może i mają, mugolacy jednak są częścią naszej społeczności i tak jak my zasługują na to, aby angażować się w politykę. Przecież też się o to nie prosili, magia sama zadecydowała. Nie mieli wyboru, zostali częścią tego świata nie na własne życzenie, tylko losu. Powinni mieć możliwość czuć się tutaj chciani. Zresztą, czy nie lepiej dla nas, że społeczeństwo czarodziejów się powiększa? Może nareszcie czystokrwiści przestaną zawierać małżeństwa z kuzynami, bo to też nie jest do końca zdrowe. - Brnęła dalej w swoje przemyślenia, zapewne mogłaby dyskutować i całą noc.