Ubiór ocenił jako dobry jakościowo, jednocześnie daleki od strojów charakterystycznych dla czystokrwistych rodzin. Skupił nieco więcej uwagi na spodniach, wszak niecodzienny widok był to dla niego. Również kurtka zainteresowała go bardziej, ale dopiero gdy spojrzał na nią ponownie. Bardzo niecodzienny strój, ocenił, tak jakby samemu kiedykolwiek wpasowywał się do otoczenia.
— Nie zauważyłem... nie patrzyłem, gdzie idę — wyjaśnił. Umysł pracował na niezwykle wolnych obrotach, wszelkie zębatki powoli odzyskiwały utracone tempo, lecz nie było to łatwe zadanie.
Odsunął się, gdy dziewczyna zrównała się z nim poziomem. Mogła dostrzec jego przerażoną — i przerażającą — twarz. Wyglądał, jakby nie spał kilka dekad. Chociaż prawda była wręcz odwrotna, ale żadne z nich nie zdawało sobie z tego sprawy.
Pytania dziewczyny nadały myślom jakiś cel. Dał sobie czas na przemyślenie całego zajścia, ale nie trwało to długo, gdyż zwyczaj wypluwania z siebie każdej najmniejszej myśli nie został wybity przez te wszystkie dekady.
— Obudziłem się w tym domu... — skinął na budynek za siebie. — Nie miałem nic... — pominął, że wliczał się w to jego odzienek. — Ktoś tam spał... Czułem, że muszę uciec... Chyba nie powinienem tu siedzieć, może mnie znaleźć. — Postanowił się podnieść, ale robił to bardzo nieudolnie. — Właściwie to... Nie wiem, co tam robiłem. — Przerwał wysiłek stawiania się na nogi. — Ja nie pamiętam... Nie pamiętam, jak się tam znalazłem. Nie wiem, co się stało. Czy to nie interesujące? — Posłał dziewczynie szeroki uśmiech, a oczy jego zabłysły kroplą szaleństwa. Mięśnie twarzy odzwyczaiły się od standardowej mimiki chłopaka, szybko wróciły więc do pozycji wyjściowej.
Spuścił wzrok.
— Chyba powinienem wrócić do domu... — Rozejrzał się. Zdecydowanie był w magicznej dzielnicy. Coś mu podpowiadało, że to Aleja Horyzontalna, ale jednocześnie wiele elementów nie pasowało do jego wspomnień. — Co to właściwie za miejsce?