02.07.2023, 00:12 ✶
Do chwili, w której Brenna zajrzała do pomieszczenia obok, właściwie nic nie wskazywało na to, by w tym domu rzeczywiście mieszkali czarodzieje. Wszystko było tu nadspodziewanie mugolskie: i biały domek, i trawnik, i zaniedbane wejście do piwnicy, i zapomniane słoiki z przetworami. Nic niezwykłego. Nic wzbudzającego niepokój w środku. Można było pomyśleć, że informator Stewarda się pomylił a Longbottom właśnie bezsensownie włamywała się do jakichś śpiących na górze mugoli.
Ale pomieszczenie obok na pewno nie było mugolskie. Choć brakowało w nim mebli to na jego środku rozrysowano kredą pentagram. Linie nakreślono precyzyjnie, wyglądały jak niemal od linijki. Pod ścianą pedantycznie ułożono różne drobne przedmioty (w panującym tu półmroku, brygadzistka nie widziała czym właściwie były) oraz trochę niedawno kupionych świec i kadzideł. Wszystkie były nowe, jeszcze nieużyte, ale już przygotowane do użycia.
Całe to miejsce wyglądało tak, jakby ktoś starannie przygotowywał się tutaj do odprawienia jakiegoś rytuału. Po pierwsze: zostało dokładnie wysprzątane: podłogę starannie zamieciono, starto kurz ze ścian i pajęczyny z sufitu. Po drugie, usunięto stąd stare półki, meble i wszelkie przedmioty, które mogłyby zagracić pomieszczenie. Nawet światło dawała tu jedynie pojedyncza, zwisająca smętnie z sufitu niewielka żarówka.
Przy ścianie Brenna zobaczyła schody prowadzące do góry.
Ale pomieszczenie obok na pewno nie było mugolskie. Choć brakowało w nim mebli to na jego środku rozrysowano kredą pentagram. Linie nakreślono precyzyjnie, wyglądały jak niemal od linijki. Pod ścianą pedantycznie ułożono różne drobne przedmioty (w panującym tu półmroku, brygadzistka nie widziała czym właściwie były) oraz trochę niedawno kupionych świec i kadzideł. Wszystkie były nowe, jeszcze nieużyte, ale już przygotowane do użycia.
Całe to miejsce wyglądało tak, jakby ktoś starannie przygotowywał się tutaj do odprawienia jakiegoś rytuału. Po pierwsze: zostało dokładnie wysprzątane: podłogę starannie zamieciono, starto kurz ze ścian i pajęczyny z sufitu. Po drugie, usunięto stąd stare półki, meble i wszelkie przedmioty, które mogłyby zagracić pomieszczenie. Nawet światło dawała tu jedynie pojedyncza, zwisająca smętnie z sufitu niewielka żarówka.
Przy ścianie Brenna zobaczyła schody prowadzące do góry.