02.07.2023, 15:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.07.2023, 15:20 przez Nicholas Travers.)
- Jak możesz chronić mugoli?
Zapytał wprost, spojrzawszy na nią dość poważnie, jakby nadal nie rozumiał jej innego podejścia do ich sprawy. Ta część społeczności planety jest słaba. Większość z nich ma daru magii, aby wykonywać proste rzeczy. Wymyślają jakieś cuda z różnych przedmiotów, kiedy za pomocą magii można zrobić wiele. Nie powinni też rządzić w świecie czarodziei a co najwyżej być im wdzięcznym, że w ogóle mogą żyć i pracować.
Geraldine nadal miała jakieś argumenty przekonywania brata, do słuszności życia nie magicznych ludzi w ich społeczeństwie. Dla niego nie było niczym złym, ani też dziwnym, gdzie czarodzieje zakładali rodziny ze swoimi dalekimi nawet kuzynami. Dzięki temu czystość krwi była zachowana i niezaburzana przez brudną.
- Nie rozumiesz.
Wstał ze swojego fotela, robiąc parę kroków w stronę kominka, by po chwili odwrócić się w stronę siostry.
- Skoro mugolacy zostali obdarzeni magią, to mogą zostać w swojej społeczności ludzkiej i tam się udzielać. Niepotrzebnie mieszają się do naszego społeczeństwa. Nie powinni także wiązać się z czarodziejami czystej krwi. Co z tego, że zmusimy wiązać się z członkami bliższej czy dalszej rodziny? Dzięki temu status krwi czystej mamy zachowany. Więzi rodzinne i interesy się wzmacniają.
Oboje trzymali się swojego zdania. Nicholas próbował ją przekonać, gdzie jest mugoli miejsce i że wybranie na ministra magii kogoś takiego, nie było dobrym rozwiązaniem. To tak, jakby mugole powołali na swojego premiera czarodzieja. Jak by się to skończyło? Wspaniała wieść, że można przejąć kontrolę na mugolską społecznością i ustanowić swoje zasady. Czy to by zadowoliło Geraldine?
Nicholas starał się mówić ze spokojem, ale był poważny i przekonany do swoich racji.
Zapytał wprost, spojrzawszy na nią dość poważnie, jakby nadal nie rozumiał jej innego podejścia do ich sprawy. Ta część społeczności planety jest słaba. Większość z nich ma daru magii, aby wykonywać proste rzeczy. Wymyślają jakieś cuda z różnych przedmiotów, kiedy za pomocą magii można zrobić wiele. Nie powinni też rządzić w świecie czarodziei a co najwyżej być im wdzięcznym, że w ogóle mogą żyć i pracować.
Geraldine nadal miała jakieś argumenty przekonywania brata, do słuszności życia nie magicznych ludzi w ich społeczeństwie. Dla niego nie było niczym złym, ani też dziwnym, gdzie czarodzieje zakładali rodziny ze swoimi dalekimi nawet kuzynami. Dzięki temu czystość krwi była zachowana i niezaburzana przez brudną.
- Nie rozumiesz.
Wstał ze swojego fotela, robiąc parę kroków w stronę kominka, by po chwili odwrócić się w stronę siostry.
- Skoro mugolacy zostali obdarzeni magią, to mogą zostać w swojej społeczności ludzkiej i tam się udzielać. Niepotrzebnie mieszają się do naszego społeczeństwa. Nie powinni także wiązać się z czarodziejami czystej krwi. Co z tego, że zmusimy wiązać się z członkami bliższej czy dalszej rodziny? Dzięki temu status krwi czystej mamy zachowany. Więzi rodzinne i interesy się wzmacniają.
Oboje trzymali się swojego zdania. Nicholas próbował ją przekonać, gdzie jest mugoli miejsce i że wybranie na ministra magii kogoś takiego, nie było dobrym rozwiązaniem. To tak, jakby mugole powołali na swojego premiera czarodzieja. Jak by się to skończyło? Wspaniała wieść, że można przejąć kontrolę na mugolską społecznością i ustanowić swoje zasady. Czy to by zadowoliło Geraldine?
Nicholas starał się mówić ze spokojem, ale był poważny i przekonany do swoich racji.