02.07.2023, 22:49 ✶
Nicholas był tajemniczą osobą, z której często ciężko było wyczytać pewne zamiary. Nie tylko chronił swój umysł przed innymi, ale swoim zachowaniem stwarzał wokół siebie atmosferę dość ponurą, zimną, żeby nikomu nie chciało się spędzać przy nim więcej niż parę minut czasu. Rzadko też zdarzało się, aby Yaxley więcej czasu poświęcał na lużne rozmowy. Prawie nigdy nie rozmawiał o sprawach prywatnych. Osoby, które mogły go znać lepiej, była rodzina, a szczególnie rodzeństwo. Jednak i przed nimi też miał tajemnice. Jak zresztą każdy czarodziej.
Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy poza murami Ministerstwa, zatem trzeba brać pod uwagę wiele czynników, mając pojęcie o tym, kto jakie stanowisko sprawuje. Nie każdy koroner jest również wzywany na miejsce zdarzenia, ale jeżeli trzeba wybadać okoliczności zgonu, często poszlaki można znaleźć na miejscu. Dlatego też Yaxley wziął pod uwagę nieobecność czarownicy, gdyby dzisiaj miało się coś wydarzyć.
Życie toczyło się swoim torem i nigdy nie okazywał jakiegokolwiek współczucia czy reakcji na temat czyjejś śmierci. Jakby była codziennością każdej istoty zamieszkującej planetę.
Sądząc po tym, że dziewczyna potwierdziła zadowolenie, że dokumenty dla jej ojca zostaną dzisiaj jeszcze wypełnione i dostarczone, Nicholas był przekonany, że opuści już jego gabinet. Szybko jednak nie zamierzała tego uczynić. Czyżby nie przeszkadzało jej przebywanie w jego ponurej obecności? Zmagał się dzisiaj ze swoją chorobą, ale tego też nie okazywał. Akurat w tej chwili nie była dokuczliwa i mógł spokojnie pracować.
Mężczyzna oparł się wygodniej plecami o oparcie fotela i patrzył na nią przeszywająco, jakby próbował zachęcić ją wzrokiem do zostawienia go już samego.
- Nie trzeba. Możesz wrócić do swojej pracy. Jak wspomniałem, dostarczę uzupełnione dokumenty.
Powtórzył, uniósł lekko kącik ust, jakby próbował być życzliwy.
Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy poza murami Ministerstwa, zatem trzeba brać pod uwagę wiele czynników, mając pojęcie o tym, kto jakie stanowisko sprawuje. Nie każdy koroner jest również wzywany na miejsce zdarzenia, ale jeżeli trzeba wybadać okoliczności zgonu, często poszlaki można znaleźć na miejscu. Dlatego też Yaxley wziął pod uwagę nieobecność czarownicy, gdyby dzisiaj miało się coś wydarzyć.
Życie toczyło się swoim torem i nigdy nie okazywał jakiegokolwiek współczucia czy reakcji na temat czyjejś śmierci. Jakby była codziennością każdej istoty zamieszkującej planetę.
Sądząc po tym, że dziewczyna potwierdziła zadowolenie, że dokumenty dla jej ojca zostaną dzisiaj jeszcze wypełnione i dostarczone, Nicholas był przekonany, że opuści już jego gabinet. Szybko jednak nie zamierzała tego uczynić. Czyżby nie przeszkadzało jej przebywanie w jego ponurej obecności? Zmagał się dzisiaj ze swoją chorobą, ale tego też nie okazywał. Akurat w tej chwili nie była dokuczliwa i mógł spokojnie pracować.
Mężczyzna oparł się wygodniej plecami o oparcie fotela i patrzył na nią przeszywająco, jakby próbował zachęcić ją wzrokiem do zostawienia go już samego.
- Nie trzeba. Możesz wrócić do swojej pracy. Jak wspomniałem, dostarczę uzupełnione dokumenty.
Powtórzył, uniósł lekko kącik ust, jakby próbował być życzliwy.