• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców

[20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców
The Law
If I ever let my head down,
it will be just to
admire my shoes.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Deborah Burke
#2
02.11.2022, 20:43  ✶  

Swoje kroki od zawsze stawiała ostrożnie.

Chociaż niekoniecznie w sensie dosłownym — ponieważ Deborah lubiła echo stukotu szpilek uderzających o posadzkę i obwieszczających o jej nadejściu, poza tym nigdy nie należała do osób nieśmiałych, próbujących zatuszować swoje pojawienie się w miejscach publicznych — ale raczej w sensie metaforycznym. Była osobą mniej lub bardziej rozpoznawalną na przestrzeni ostatnich lat, od kiedy objęła stanowisko młodszego sędziego w Ministerstwie Magii. Ciążyła na niej odpowiedzialność, a każde potknięcie mogło zaważyć na dobrym imieniu jej i całej ich rodziny. W tym jej nowego członka, którego Deborah wciąż nie potrafiła jasno sklasyfikować w swojej dotychczas perfekcyjnie ułożonej hierarchii wartości.

Deborah była na tyle inteligentna żeby wiedzieć, że coś takiego jak neutralność to mrzonka dla utopistów, która pryśnie w tej samej sekundzie, w której dojdzie do ataków, ludzie zaczną ginąć w swoich domach, a rebelia dotychczas będąca tylko szeptem przekazywanym z ust do ust wybuchnie prawdziwym płomieniem. Nie miała wątpliwości, że właśnie do tego zmierzają ludzie na samym szczycie. I choć decyzja o wspieraniu jedynej słusznej strony w nadchodzącym konflikcie była dla niej oczywista od samego początku, czy z racji urodzenia i wartości, w otoczeniu których Deborah się wychowywała, czy ze względu na męża, to jednak ona nie mogła rzucić się w sprawę na ślepo. Nie mogła i nie chciała podporządkować jej swojego życia, w którym ambicja nie pozwalała się zatrzymać przy sięganiu dalej, po więcej. Musiała więc działać ostrożnie, ciągle oglądając się przez ramię, hamując zapędy i naturalne odruchy. Nie miała tego przywileju, który posiadał Elijah. Z wielu powodów, które burzyły w niej irytację.

Teraz jednak miał wreszcie nadejść jej dzień. I Deborah była na niego przygotowana.

Ściśle upięte w kok włosy o odcieniu czekoladowego brązu zmienione za sprawą prostego zaklęcia transmutacyjnego schowała pod obszernym kapturem ciemnej szaty, twarz zaś miała ukryć pod prostą maską. Ubrała wygodne buty, dłonie skryła w skórzanych, czarnych rękawiczkach, a różdżkę schowała w wewnętrznej kieszeni szaty, do której mogła sięgnąć w ułamku sekundy. Rozsiadła się na balkonie posiadłości rodowej i spokojnie czekała na znak. Miała pewność, że go nie przegapi, a kiedy nocne niebo rozdarła trupia czaszka z wężem wypełzającym wprost z jej ust, uśmiechnęła się do siebie. Naciągnęła maskę na twarz i wyszrapnąwszy różdżkę z kieszeni, deportowała się na wyznaczone wcześniej miejsce. Wylądowała zgrabnie na bruku pokrywającym ulicę Pokątną i z satysfakcją odkryła, że zrobiła to jako jedna z piewrszych.

Była tylko pionkiem w grze, której jeszcze nie rozumiała. Stanięcie przed kimś, kto był zdolny do wyczarowania Mrocznego Znaku było naraz onieśmielające i cholernie ekscytujące. Kim był? Nie miała pojęcia, nie znała nikogo z pojawiających się tutaj ludzi. Ale była też druga strona medalu; świadomość, że tutaj nikt nie może rozpoznać jej — poza tą jedną osobą, której teraz otwarcie się przyglądała — i okazała się elektryzująca. Była czymś nowym.

Zacisnęła mocniej palce na rękojeści różdżki w dłoni zwisającej pozornie luźno wzdłuż ciała i skinęła głową zamaskowanej postaci, nieznacznie, tylko żeby dać znać, że jest gotowa. I że zrobi wszystko, co będzie trzeba, żeby wykonać polecenia.

Nie odwróciła się od niego; coś jej mówiło, że to może być osoba, z której lepiej nie spuszczać wzroku.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (650), Chester Rookwood (2068), Deborah Burke (2064), Theon Travers (1788)




Wiadomości w tym wątku
[20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Chester Rookwood - 01.11.2022, 23:02
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Deborah Burke - 02.11.2022, 20:43
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Bard Beedle - 03.11.2022, 07:45
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Theon Travers - 03.11.2022, 07:49
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Chester Rookwood - 04.11.2022, 21:27
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Theon Travers - 05.11.2022, 21:29
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Deborah Burke - 06.11.2022, 16:29
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Chester Rookwood - 12.11.2022, 20:43
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Theon Travers - 16.11.2022, 11:49
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Bard Beedle - 23.11.2022, 19:54
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Deborah Burke - 26.11.2022, 12:45
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Chester Rookwood - 11.12.2022, 04:26
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Theon Travers - 13.12.2022, 18:17
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Deborah Burke - 28.12.2022, 18:16
RE: [20.11.1970, Ulica Pokątna] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Chester Rookwood - 29.12.2022, 04:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa