04.07.2023, 17:01 ✶
- Albo kapłanki - skrzywiła się z niechęcią. Coś takiego powinno było zostać natychmiast utajnione, przynajmniej w opinii Mavelle. Choćby z tego względu, iż do grona zimnych zaliczali się sami pracownicy Ministerstwa - a może niekoniecznie ich twarze powinny być rozpoznawane na kilometr. Owszem, taka Victoria czy Atreus i tak już cieszyli się pewną popularnością, tak ona sama i Patrick... zazgrzytała w duchu zębami. Kwestie Zakonu to raz, dwa - tak, można zapomnieć o anonimowości, gdy wchodziło się w różne miejsca, w celu zbadania sprawy - Chyba potrzebujemy bardzo dużej ilości eliksiru wielosokowego - skwitowała dość ponurym tonem. I fragmentów innych osób - jakkolwiek by to nie brzmiało. Uch. I tak, pewnie, zaklęciem też można się było posłużyć, ale to rozwiązanie było bardzo, bardzo krótkoterminowe. Dobre na krótkie wejście i zerknięcie, co i jak, ale jeśli sprawy się przeciągną...?
- Trudno powiedzieć. Przy ogniskach nie widzieliście ich ciał, prawda? - co musiało znaczyć, że weszli tam w inny sposób niż cała czwórka. I mogło to mieć zgoła inne konsekwencje; może się uchronili przed zmianą w żywe bryłki lodu? Może... ale tak, myśl kuzynki była warta uwagi. Jeśli trafią na kogoś takiego samego, to w istocie, nietrudno o podejrzenia, że to śmierciożerca.
Zwłaszcza że mocno wątpiła, by ktoś jeszcze znalazł sposób na wycieczki do Limbo i radośnie tam hasał. A to dawało łącznie maksymalnie osiem osób, które stały się inne.
Zaklęła pod nosem, widząc, że zaklęcie nie podziałało do końca tak, jak powinno. Jeszcze jedno machnięcie różdżką i... cóż, miały przed sobą nie tylko stertę odłamków do sprzątania, ale i fragmenty samego lustra. Trochę szkoda, całkiem ładne było, ale nie mogły pozwolić, żeby zasypało cały dom, prawda?
- Cudownie - skwitowała ponuro, opuszczając różdżkę - Może na wszelki wypadek pójdę tam z tobą? - dodała chmurnie. Nie, nie po to, żeby wejść do środka. Po to, żeby - na absolutnie wszelki wypadek - obstawić tylne wyjście, gdyby się okazało, że w sprzedaży lusterka kryło się coś więcej niż zwykłe niedopatrzenie.
- Trudno powiedzieć. Przy ogniskach nie widzieliście ich ciał, prawda? - co musiało znaczyć, że weszli tam w inny sposób niż cała czwórka. I mogło to mieć zgoła inne konsekwencje; może się uchronili przed zmianą w żywe bryłki lodu? Może... ale tak, myśl kuzynki była warta uwagi. Jeśli trafią na kogoś takiego samego, to w istocie, nietrudno o podejrzenia, że to śmierciożerca.
Zwłaszcza że mocno wątpiła, by ktoś jeszcze znalazł sposób na wycieczki do Limbo i radośnie tam hasał. A to dawało łącznie maksymalnie osiem osób, które stały się inne.
Zaklęła pod nosem, widząc, że zaklęcie nie podziałało do końca tak, jak powinno. Jeszcze jedno machnięcie różdżką i... cóż, miały przed sobą nie tylko stertę odłamków do sprzątania, ale i fragmenty samego lustra. Trochę szkoda, całkiem ładne było, ale nie mogły pozwolić, żeby zasypało cały dom, prawda?
- Cudownie - skwitowała ponuro, opuszczając różdżkę - Może na wszelki wypadek pójdę tam z tobą? - dodała chmurnie. Nie, nie po to, żeby wejść do środka. Po to, żeby - na absolutnie wszelki wypadek - obstawić tylne wyjście, gdyby się okazało, że w sprzedaży lusterka kryło się coś więcej niż zwykłe niedopatrzenie.