05.07.2023, 00:17 ✶
Twarz Darcy’ego trochę stężała. Oczywiście, wiedział, że Heather nie odnosiła się zbyt przyjemnie do Ślizgonów (a to podobno ludzie w Slytherinie byli uprzedzeni!), ale żeby nie pamiętać jego imienia?! Jego?! Daisy miała rację, że jej tak nie lubiła! Naprawdę, przecież był sławnym pisarzem!!! Dziennikarzem!!!
- Tak… widziałem, że niektórych wynosili martwych. A sam dopiero co przyniosłem z lasu dziewczynę, którą przygniótł pień drzewa, ma paskudnie złamaną nogę – powiedział, o dziwo szczerze. Oczywiście, gdyby nikogo nie uratował, chętnie zmyśliłby historię o tym, jak to zrobił, ale naprawdę wraz z siostrą zdołali komuś pomóc w Kniei. – Ten wiatr… Sam – Wiesz – Kto go wywołał, prawda…? – stwierdził, z pewnym wahaniem, prawie nieśmiało, co niezbyt do niego pasowało. – Bo też byłem na polanie, wiesz, zanim się to wszystko zaczęło. I przecież niebo było czyste, i w ogóle, prawie nie wiało, a potem nagle rzucało ludźmi? Ja zupełnie nie rozumiem, o co z tym wszystkim chodziło, bo co chcieli osiągnąć, no właściwie to niszcząc Knieję…?
Brzmiał jak uczciwy człowiek. Udawało się mu to głównie dlatego, że Lockhart naprawdę nie rozumiał, o co w tym wszystkim chodziło. Po co atak właśnie w takiej formie, dlaczego rozpętała się wichura, skąd Voldemortowi przyszło do głowy pojawić się gdzieś, gdzie byli aurorzy.
A to, że chciał się tego wszystkiego dowiedzieć nie tylko z ciekawości czy bo go to dręczyło, ale też by napisać o tym w Proroku Codziennym, to już inna sprawa!
– Jesteś bardzo dzielna, ja chyba nie chciałbym walczyć ze śmierciożercami – dodał, takim tonem, jakby właściwie był na to gotowy, ale uważał, że nie do końca jest to coś, co będzie jego powołaniem. I nawet w to wierzył. Sam już chyba zapomniał o tym dniu, w którym chował się za koszem na śmieci, gdy raptem dwóch naśladowców niszczyło sklep sąsiadujący z księgarnią jego rodziców. – Wiedziałaś, że wszyscy gadają o paru aurorach? I jakiejś z Bumu. Bo podobno jakoś umarli i wrócili do życia. Ale nie jako wampiry i ghule. Ale się zastanawiam, czy tego nie wymyślili.
Rzecz jasna nikt nie powiedział o tym Darcyemu.
Po prostu podsłuchał rozmowę.
I jak to Darcy – zastanawiał się, czy warto to wykorzystać, czy lepiej skupić się na innych tematach.
- Tak… widziałem, że niektórych wynosili martwych. A sam dopiero co przyniosłem z lasu dziewczynę, którą przygniótł pień drzewa, ma paskudnie złamaną nogę – powiedział, o dziwo szczerze. Oczywiście, gdyby nikogo nie uratował, chętnie zmyśliłby historię o tym, jak to zrobił, ale naprawdę wraz z siostrą zdołali komuś pomóc w Kniei. – Ten wiatr… Sam – Wiesz – Kto go wywołał, prawda…? – stwierdził, z pewnym wahaniem, prawie nieśmiało, co niezbyt do niego pasowało. – Bo też byłem na polanie, wiesz, zanim się to wszystko zaczęło. I przecież niebo było czyste, i w ogóle, prawie nie wiało, a potem nagle rzucało ludźmi? Ja zupełnie nie rozumiem, o co z tym wszystkim chodziło, bo co chcieli osiągnąć, no właściwie to niszcząc Knieję…?
Brzmiał jak uczciwy człowiek. Udawało się mu to głównie dlatego, że Lockhart naprawdę nie rozumiał, o co w tym wszystkim chodziło. Po co atak właśnie w takiej formie, dlaczego rozpętała się wichura, skąd Voldemortowi przyszło do głowy pojawić się gdzieś, gdzie byli aurorzy.
A to, że chciał się tego wszystkiego dowiedzieć nie tylko z ciekawości czy bo go to dręczyło, ale też by napisać o tym w Proroku Codziennym, to już inna sprawa!
– Jesteś bardzo dzielna, ja chyba nie chciałbym walczyć ze śmierciożercami – dodał, takim tonem, jakby właściwie był na to gotowy, ale uważał, że nie do końca jest to coś, co będzie jego powołaniem. I nawet w to wierzył. Sam już chyba zapomniał o tym dniu, w którym chował się za koszem na śmieci, gdy raptem dwóch naśladowców niszczyło sklep sąsiadujący z księgarnią jego rodziców. – Wiedziałaś, że wszyscy gadają o paru aurorach? I jakiejś z Bumu. Bo podobno jakoś umarli i wrócili do życia. Ale nie jako wampiry i ghule. Ale się zastanawiam, czy tego nie wymyślili.
Rzecz jasna nikt nie powiedział o tym Darcyemu.
Po prostu podsłuchał rozmowę.
I jak to Darcy – zastanawiał się, czy warto to wykorzystać, czy lepiej skupić się na innych tematach.