05.07.2023, 02:08 ✶
Odpowiedź na pytanie Florence wcale nie była dla Stewarda taka łatwa jak powinna być. I kiedy sobie to uświadomił, poczuł irytację na samego siebie. W rzeczywistości, nie powinien się nawet zastanawiać, nawet przez chwilę wahać nad odpowiedzią, tylko od razu zgodzić się, że zdrowie Mavelle było istotniejsze. Dużo istotniejsze. Ale może przez własne osłabienie, nie myślał aż tak racjonalnie jak powinien. Albo też chodziło o to, co wydarzyło się tej nocy na Polanie Ognisk. Albo, że byli w limbo. Albo, że Voldemortowi udało się przejąć tę przeklętą moc ognisk. Albo był próżnym, zapatrzonym w sprawę egoistą, który zazwyczaj nie przyznawał się do własnego egoizmu, ale w chwilach słabości ten wychodził na jaw i puszył się, przesłaniając resztę osobowości Patricka.
Na szczęście to Mavelle podjęła za niego decyzję. Zamknął oczy, w myślach próbując ułożyć sobie jakieś spójne zdania, które powinien sklecić. Ale ułożenie ich było tak samo trudne jak zastanawianie się w tej chwili nad istotą życia i śmierci. Pokonywało go, upraszczając wszystko do kilku najbardziej banalnych słów. Trudno. Te będą musiały wystarczyć dyrektorowi.
- Dziękuję – powiedział miękko do Bones.
Po czasie, dotarło do niego, że mógł poprosić Florence o swetry albo o dodatkowe koce, albo o gorące termosy. Ale chyba nie powinien być aż takim egoistą, by w obliczu tego co się działo, żądać dla nich dodatkowych wygód. Zadrżał z zimna. Jeszcze mocniej otulił się swoim kocem.
- Może to z osłabienia? – podsunął.
Nie chciał myśleć o tym, że miałoby mu być zimno już zawsze. Najchętniej w tej chwili przytuliłby się do jakiegoś rozgrzanego głazu. I jeszcze trochę by pospał. I wypił kubek gorącej herbaty z miodem. Może nawet całe wiadro gorącej herbaty z miodem. Marzył o zaśnięciu w wannie pełnej gorącej wody. Mógł do niej trafić nawet w ubraniu.
Kiedy Steward otrzymał rysik i papier, po prostu skupił się na pisaniu. Obraz ciągle falował mu przed oczami, był przemarznięty i zmęczony, ale nie chciał by okazało się, że nie przekazał jakiejś bardzo istotnej informacji dyrektorowi. Zwłaszcza, że sam czuł iż kiedy zaśnie to może przespać dużo więcej niż tą nieszczęsną godzinę, którą sobie obiecał.
- Florence to doskonała uzdrowicielka – dodał, gdy udało mu się dopisać wiadomość do końca. – Jest też klątwołamaczką. Będzie wiedziała co się dzieje – zakończył, pokładając jakąś taką gigantyczną nadzieję w umiejętności Bulstrode.
Kiedy wróciła z sową, zajął się przyczepianiem jej wiadomości do nóżki a później szeptaniu ptakowi, gdzie miał lecieć. A gdyby jakimś cudem Florence jednak zawiodła, być może Albus Dumbledore będzie mógł im pomóc.
Na szczęście to Mavelle podjęła za niego decyzję. Zamknął oczy, w myślach próbując ułożyć sobie jakieś spójne zdania, które powinien sklecić. Ale ułożenie ich było tak samo trudne jak zastanawianie się w tej chwili nad istotą życia i śmierci. Pokonywało go, upraszczając wszystko do kilku najbardziej banalnych słów. Trudno. Te będą musiały wystarczyć dyrektorowi.
- Dziękuję – powiedział miękko do Bones.
Po czasie, dotarło do niego, że mógł poprosić Florence o swetry albo o dodatkowe koce, albo o gorące termosy. Ale chyba nie powinien być aż takim egoistą, by w obliczu tego co się działo, żądać dla nich dodatkowych wygód. Zadrżał z zimna. Jeszcze mocniej otulił się swoim kocem.
- Może to z osłabienia? – podsunął.
Nie chciał myśleć o tym, że miałoby mu być zimno już zawsze. Najchętniej w tej chwili przytuliłby się do jakiegoś rozgrzanego głazu. I jeszcze trochę by pospał. I wypił kubek gorącej herbaty z miodem. Może nawet całe wiadro gorącej herbaty z miodem. Marzył o zaśnięciu w wannie pełnej gorącej wody. Mógł do niej trafić nawet w ubraniu.
Kiedy Steward otrzymał rysik i papier, po prostu skupił się na pisaniu. Obraz ciągle falował mu przed oczami, był przemarznięty i zmęczony, ale nie chciał by okazało się, że nie przekazał jakiejś bardzo istotnej informacji dyrektorowi. Zwłaszcza, że sam czuł iż kiedy zaśnie to może przespać dużo więcej niż tą nieszczęsną godzinę, którą sobie obiecał.
- Florence to doskonała uzdrowicielka – dodał, gdy udało mu się dopisać wiadomość do końca. – Jest też klątwołamaczką. Będzie wiedziała co się dzieje – zakończył, pokładając jakąś taką gigantyczną nadzieję w umiejętności Bulstrode.
Kiedy wróciła z sową, zajął się przyczepianiem jej wiadomości do nóżki a później szeptaniu ptakowi, gdzie miał lecieć. A gdyby jakimś cudem Florence jednak zawiodła, być może Albus Dumbledore będzie mógł im pomóc.