Mając zgromadzonych tyle pieniędzy, co on to nawet nie odczuje tego datku. Z jego strony była to propozycja nie do odrzucenia. Nie będzie także czekać długo na decyzję ze strony czarownicy. Była skłonna wziąć datek albo po prostu mu odmówi. Przez moment zdawało mu się, że wydawała się być rozbawiona. Może była jedną z tych z tych osób, które w ten sposób radzą sobie z własną niedolą. Najlepiej było nie dociekać. Na dobrą sprawę to nie była jego sprawa. Ta kobieta uchodziła w jego oczach za potrzebującą datku.
Istniała szansa, że ta czarownica odpowiednio go spożytkuje. Z drugiej strony nie będzie w stanie tego sprawdzić. Gdyby była jego znajomą albo przyjaciółką to sam zapewniłby jej wszystko, czego potrzebuje. Tu koszty nie grałyby roli. Oczywiście, bogactwo i sława nierzadko nie sprzyjały posiadaniu wielu prawdziwych przyjaciół.
Generowały duże ilości ludzi chcących z tego korzystać. Byłoby to znaczne niedopowiedzenie, gdyby pomagał wielu potrzebującym wyłącznie z dobroci serca. Przecież to było dobre dla nadszarpniętego pewnymi jego wybrykami wizerunku... choć faktycznie robił dobrą robotę. Na tak małą skalę jak teraz to mogło uchodzić za uprzejmość z jego strony. Przy tym zostańmy w tym momencie.
— W takim razie proszę przyjąć ode mnie trzydzieści galeonów. Posiada pani jakąś sakiewkę? — Zwrócił się do kobiety, uznając w swoim mniemaniu tę kwotę odpowiednią. Czy ta czarownica uzna ją za odpowiednią albo zbyt wygórowaną? Przyjdzie mu się niebawem przekonać. Zostało mu jeszcze trochę monet na swoje wydatki.