05.07.2023, 09:33 ✶
Dla Nicholasa nie było różnicy, czy to są mugole czy mugolacy. Pochodzenie mieli to samo. Czy byli czarodziejami, czy też nie. Westchnął z rezygnacją, kiedy siostra zaczynała go poprawiać. Jakby dla niej taka różnica była bardzo ważna. Dla starszego Yaxleya nie było w tym nic fascynującego. Choć siostra była mu bliska, to jednak w poglądach mocno się różnili. Martwiło go to, jak broniła zwyczajnych ludzi brudnej krwi. Nie chciał, aby skończyła jak członkowie innych rodzin, którzy zostali z rodziny wyrzuceni, uznawani za zdrajców. Chciał tylko wskazać jej odpowiednią drogę myślenia. Jej upartość i trzymanie się swojego nie pomagały. Aż ciekaw był, czy ktoś jej tych głupot nagadał.
Na jej odgryzienie się, bardziej zmarszczył brwi. Próbował wyjaśnić sprawę, ale ona brnęła w swoje. Dopił swoje wino do końca, trzymając w dłoni pusty kielich. Wysłuchał jej nie będąc przekonanym na jej tłumaczenia i wyjaśnienia.
- Musi to być nasz problem, że nie potrafią się akceptować z magią? Że nie mogą odnaleźć się w swoim świecie, wśród swoich, że uciekają się do naszego? Niech tam zrobią porządek i pokażą, że z magią mogą zrobić wszystko. Ich problemy, nie powinny być także nasze. Jeżeli nie potrafią swoich problemów sami rozwiązać, to są słabi.
Wyraził swoje zdanie na ten temat i już miał się oddalić, aby odstawić kielich, kiedy Geraldine rzuciła pytaniem o miłość. Cecha, uczucie, które wszystko komplikuje. Szczególnie w rodzinie.
- Miłość jest kłopotliwa. Bo nawet jeżeli jej doświadczysz, to i tak cierpisz. U nas liczy się status krwi. I lepiej o tym pamiętaj.
Odparł z tak samo zimnym spojrzeniem, może nawet bardziej. Nie kryjąc się z tym, że w nim nie było żadnej iskry tego uczucia. W końcu jego aura bywała dla niektórych osób przytłaczająca. Nie przyciągał do siebie wielu osób, a odpychał. Nie wierzył w miłość, nie chciał jej doświadczyć.
Ruszył do stołu, aby odstawić kielich.
Na jej odgryzienie się, bardziej zmarszczył brwi. Próbował wyjaśnić sprawę, ale ona brnęła w swoje. Dopił swoje wino do końca, trzymając w dłoni pusty kielich. Wysłuchał jej nie będąc przekonanym na jej tłumaczenia i wyjaśnienia.
- Musi to być nasz problem, że nie potrafią się akceptować z magią? Że nie mogą odnaleźć się w swoim świecie, wśród swoich, że uciekają się do naszego? Niech tam zrobią porządek i pokażą, że z magią mogą zrobić wszystko. Ich problemy, nie powinny być także nasze. Jeżeli nie potrafią swoich problemów sami rozwiązać, to są słabi.
Wyraził swoje zdanie na ten temat i już miał się oddalić, aby odstawić kielich, kiedy Geraldine rzuciła pytaniem o miłość. Cecha, uczucie, które wszystko komplikuje. Szczególnie w rodzinie.
- Miłość jest kłopotliwa. Bo nawet jeżeli jej doświadczysz, to i tak cierpisz. U nas liczy się status krwi. I lepiej o tym pamiętaj.
Odparł z tak samo zimnym spojrzeniem, może nawet bardziej. Nie kryjąc się z tym, że w nim nie było żadnej iskry tego uczucia. W końcu jego aura bywała dla niektórych osób przytłaczająca. Nie przyciągał do siebie wielu osób, a odpychał. Nie wierzył w miłość, nie chciał jej doświadczyć.
Ruszył do stołu, aby odstawić kielich.