Było to dla niej dosyć istotne. Nie podchodziła do tego tematu obojętnie. W czasie nauki w Hogwarcie nauczyła się tolerancji, która nie była czymś istotnym w ich domu. Miała tego świadomość. Podczas wędrówek po świecie poznała wielu mugoli, mugolaków i uważała po prostu, że każdy, bez względu na pochodzenie może mieć coś do zaoferowania. Mugole imponowali jej tym, że potrafili tak wiele rzeczy stworzyć własnymi rękoma, bez grama magii. Ceniła ich determinację. Mugolacy zaś bez mniejszego problemu odnajdywali się w czarodziejskim świecie, wiadomo, że początki bywały dosyć burzliwe, jednak bardzo szybko łapali zasady według których działał ten świat. Nie uważała, że byli gorsi od czarodziejów czystokrwistych, tym bardziej, że zazwyczaj trafiali do Hogwartu, tak jak oni, mieli więc czas, żeby się przystosować, odnaleźć w tym nowym świecie. Rozwijali swoje umiejętności magiczne w tym samym czasie, co czystokrwiste dzieciaki, wiele razy zdarzało się przecież i tak, że nawet wychodziło im to lepiej.
Zdaniem Geraldine stare rody kierowały się tą ideologią tylko i wyłącznie dlatego, że bały się utraty władzy, którą dzierżyły od tylu lat. Sama Yaxley uważała, że dobrze by było, gdyby ktoś trochę zamieszał w tych układach trwających od lat. Może wtedy bardziej by się angażowali, gdyby widzieli, że mogą stracić swoje stanowiska.
- Przecież to nam zależy na tym, żeby mugole nie wiedzieli o magii... Nie wiem co ty dzisiaj pleciesz, gadasz takie głupoty, że nie mogę tego słuchać. - Odpaliła kolejnego papierosa i zaciągnęła się dymem. Jej zdaniem ta rozmowa była bezsensowna. Mieli zupełnie inne zdanie i nie reagowali na argumenty drugiej strony.
- To ma być groźba? - Chodziło jej o to lepiej o tym pamiętaj. - Jeśli zapomnę, to co? - Chciała wiedzieć, chociaż wydawało jej się, że Nick nie będzie w stanie jej wystraszyć. Zresztą i tak dyskutowali w zasadzie o czymś, co nie miało racji bytu, bo Geraldine nie zaznała miłości i nie sądziła, że będzie jej to dane w przyszłości. Zdarzały jej się krótkie aczkolwiek bardzo intensywne zauroczenia, jednak nic poza tym.