Ostatnio wiele się działo w życiu Eleonory Figg. Ledwie zdążyła otworzyć swoją cukiernię, a już przyszło jej wziąć udział w balu charytatywnym jej najlepszych przyjaciół. Nie, żeby ją to jakoś specjalnie martwiło. Lubiła zamieszanie, a sama wizja balu brzmiała fenomenalnie. Przyda im się chwila rozluźnienia po tym wszystkim, co ostatnio działo się w świecie czarodziejów.
Dwa dni przed wydarzeniem zaczęła przygotowania związane z pieczeniem słodyczy. Tort - był najważniejszy, nie ma się co oszukiwać. Musiał zrobić wrażenie, nie tylko estetyczne, ale i smak był ważny. Wybrała jedną ze swoich pewnych receptur, nie mogła ryzykować w przypadku tak ważniej okoliczności. Wszystkie wypieki zostały zabrane przez posłańca z samego rana. Miała nadzieję, że dotarły do rezydencji Lognbottomów w całości, inaczej będzie musiała kogoś zabić.
Przygotowania do balu zajęły jej niemalże cały dzień, wiedziała, że musi prezentować się godnie wśród gości, których zaprosili jej przyjaciele. Wielu z nim nie mogła dorównać bogactwem, czy statusem społecznym, nie chciała jakoś za bardzo odstawać. Udało jej się poprosić znajomą krawcową o stworzenie kreacji, o jakiej marzyła. Można było o niej powiedzieć wyjątkowo wszystko poza tym, że wyglądała skromnie, no ale taki bal zdarzał się raz na jakiś czas, postanowiła skorzystać z okazji.
W rezydencji Longbottomów gościła bardzo często, znała to miejsce jak własną kieszeń. Zawsze jednak zachwycało ją to, jak gospodarze potrafili zmienić wnętrze w zależności od okazji. Przybyła do Doliny Godryka kilka godzin wcześniej, wbrew temu, co mówiła Brenna to właśnie u swojej babki się przebrała, coby uchronić suknię od popiołu z kominka, który dzisiaj służył za jej środek transportu.
Pojawiła się na miejscu chwilę przed rozpoczęciem. Chciała zobaczyć się jeszcze z przyjaciółmi. Była również ciekawa, jakiego to towarzysza wymyśliła jej na dziś Brenna. Cóż, przynajmniej nie będzie tutaj sama, wśród tych wszystkich bogaczy. - Cześć Brenna, niesamowicie wyglądasz i wasz dom... robi naprawdę ogromne wrażenie!- odparła z entuzjazmem. - Czy ciasta i tort dojechały całe?- szukała wzrokiem swojego dzieła, żeby upewnić się, że na pewno wszystko z nim w porządku. - i najważniejsze, pokażesz mi, komu mam towarzyszyć? Nie chcę Wam później zawracać głowy, wiem, że będziecie zajęci.
Na horyzoncie pojawił się również Erik, Nora posłała mu uśmiech na przywitanie, prawie zagwizdała widząc go w takiej eleganckiej odsłonie powstrzymały ją jednak jakieś resztki ogłady. - Prawie Cię nie poznałam!
Dwa dni przed wydarzeniem zaczęła przygotowania związane z pieczeniem słodyczy. Tort - był najważniejszy, nie ma się co oszukiwać. Musiał zrobić wrażenie, nie tylko estetyczne, ale i smak był ważny. Wybrała jedną ze swoich pewnych receptur, nie mogła ryzykować w przypadku tak ważniej okoliczności. Wszystkie wypieki zostały zabrane przez posłańca z samego rana. Miała nadzieję, że dotarły do rezydencji Lognbottomów w całości, inaczej będzie musiała kogoś zabić.
Przygotowania do balu zajęły jej niemalże cały dzień, wiedziała, że musi prezentować się godnie wśród gości, których zaprosili jej przyjaciele. Wielu z nim nie mogła dorównać bogactwem, czy statusem społecznym, nie chciała jakoś za bardzo odstawać. Udało jej się poprosić znajomą krawcową o stworzenie kreacji, o jakiej marzyła. Można było o niej powiedzieć wyjątkowo wszystko poza tym, że wyglądała skromnie, no ale taki bal zdarzał się raz na jakiś czas, postanowiła skorzystać z okazji.
W rezydencji Longbottomów gościła bardzo często, znała to miejsce jak własną kieszeń. Zawsze jednak zachwycało ją to, jak gospodarze potrafili zmienić wnętrze w zależności od okazji. Przybyła do Doliny Godryka kilka godzin wcześniej, wbrew temu, co mówiła Brenna to właśnie u swojej babki się przebrała, coby uchronić suknię od popiołu z kominka, który dzisiaj służył za jej środek transportu.
Pojawiła się na miejscu chwilę przed rozpoczęciem. Chciała zobaczyć się jeszcze z przyjaciółmi. Była również ciekawa, jakiego to towarzysza wymyśliła jej na dziś Brenna. Cóż, przynajmniej nie będzie tutaj sama, wśród tych wszystkich bogaczy. - Cześć Brenna, niesamowicie wyglądasz i wasz dom... robi naprawdę ogromne wrażenie!- odparła z entuzjazmem. - Czy ciasta i tort dojechały całe?- szukała wzrokiem swojego dzieła, żeby upewnić się, że na pewno wszystko z nim w porządku. - i najważniejsze, pokażesz mi, komu mam towarzyszyć? Nie chcę Wam później zawracać głowy, wiem, że będziecie zajęci.
Na horyzoncie pojawił się również Erik, Nora posłała mu uśmiech na przywitanie, prawie zagwizdała widząc go w takiej eleganckiej odsłonie powstrzymały ją jednak jakieś resztki ogłady. - Prawie Cię nie poznałam!