Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie były bardzo różne. Norka otaczała się ogromnym wianuszkiem znajomych. Już od czasu szkoły udało jej się zdobyć sympatię naprawdę sporej ilości osób. Lubiła przebywać z ludźmi, dlatego też sporo ich gościło w jej otoczeniu. Tyle, że zazwyczaj, przed większością nadal pokazywała jedynie swoją jedną stronę. Nie z każdym dzieliła się swoimi problemami, tym, co ją męczyło i nie dawało spać po nocach. Jeśli chodzi o to, to grono jej znajomych było naprawdę wąskie, wśród nich znajdowała się Avelina - nie miała oporu, żeby dzielić się z nią wszystkimi swoimi przemyśleniami. Dobrze więc się złożyło, że to właśnie ona ja tutaj dzisiaj znalazła. Nie czuła wstydu, chociaż zdawała sobie sprawę, że sytuacja była dosyć kontrowersyjna.
Z boku mogło wyglądać to tak, że Norka była perfekcjonistką. W końcu nigdy nie zawalała żadnych spraw, wszystko starała się dopiąć na ostatni guzik, tyle, że powoli zaczynało jej brakować sił. Wiedziała, że musi przystopować - tyle, że nie zapowiadało się na to, żeby odpoczynek miał szybko nadejść. Nie spodziewała się, że klubokawiarnia będzie się cieszyć aż takim zainteresowaniem i na szybko próbowała uzupełnić braki w pracownikach, co wcale nie było takie proste. Trudno znaleźć ludzi, którzy faktycznie chcieliby pracować, wykazywać jakąś inicjatywę, a jej zależało przede wszystkim na jakości wykonywanych usług.
- Faktycznie, mogło się to skończyć dużo gorzej. - Rzekła do kuzynki, bo uważała, że ma rację. - Salem i Mabel na pewno się ucieszą, kiedy cię zobaczą. - Powoli jakoś udało im się zacząć przemieszczać w stronę Nory. Na szczęście znajdowały się niedaleko inaczej ta podróż mogłaby trwać wieki.
- Szczerze mówiąc nie jestem głodna. - Ostatnio mało jadła - nie miała czasu na takie rzeczy. Bardziej skubnęła coś przy tym, jak przygotowywała słodkości do cukierni. - Napiłabym się za to kawy. - Która była magicznym eliksirem trzymającym ją przy życiu, dzięki któremu zmęczenie nie atakowało jej znienacka.
Gdy znalazły się przy drzwiach klubokawiarni przestała wspierać się o Avelinę. Nie chciała, żeby najbliżsi zobaczyli w jakim stanie się tutaj znalazła. Nie chciała nikogo niepokoić. Otworzyła drzwi, - Zobaczcie kogo przyprowadziłam. - Powiedziała głośno, żeby kocur i jej córka ją usłyszeli.