06.07.2023, 00:23 ✶
Ulysses odwrócił głowę by popatrzeć na Victorię, a widząc że obserwowała kwiaty, sam zwrócił na nie uwagę. Ale nie dostrzegał ich piękna. Rejestrował wzrokiem ciężkie od nektaru kielichy i rozkwitłe pąki, myśląc tylko o tym, że za dzień, może za dwa, ich pierwsze płatki zaczną spadać na ziemię aż wreszcie kwiaty zostaną z nich ogołocone zupełnie, zaczną przypominać wbite w ziemię pałąki, będą schły, gniły i może, jeśli to był akurat ten rodzaj kwiatów, zdążą się jeszcze odrodzić i rozkwitnąć na nowo. A tak poza tym, co dręczyło jego pedantyczną naturę, opadające płatki wprowadzą w to miejsce niepotrzebny bałagan. Ciekawe czy mugole je zgrabią? On by je zgrabił albo wysłałby skrzata domowego, by to zrobił.
- Może – zgodził się ze swoją rozmówczynią, znowu kierując uwagę na Leacha. – I znowu może. – Ale wtedy pewnie jednak okazałby się bardziej skory do refleksji niż zakładali. Młody Rookwood nie był do końca przekonany czy ta refleksyjność pasowałaby do rysującego mu się przed oczami obrazu Ministra Magii. – A ja życzę mu mądrzejszych doradców niż ich obecnie ma – dodał. Albo emerytury. Wbrew wszystkiemu nie życzył Leachowi śmierci, życzył odejścia i zajęcia się jakimiś mniej głośnymi i kontrowersyjnymi rzeczami.
Obrócił się powoli wokół własnej osi, jakby rzeczywiście próbował ocenić, czy mógłby tutaj zamieszkać. Wbrew wszystkiemu odpowiedź na to pytanie nie była aż tak prosta, jak mogłoby się wydawać. I nie chodziło o to, że mugolski dom wraz z ogrodem były dużo poniżej oczekiwań Ulyssesa. Dawały pewną prywatność i niezależność a z wiekiem coraz bardziej zaczynał doceniać obydwa.
- Nie – odpowiedział jednak. – Za często korzystam z magii. Obawiam się, że musiałabyś pojawiać się na interwencji w pobliżu tego domu średnio trzy razy w tygodniu, gdybym tu zamieszkał. – Zażartował. A właściwie to próbował zażartować, bo wypowiedziane matowym, zbyt poważnym na jego wiek i twarz głosem słowa, raczej nie wybrzmiewały zabawnie. – A ty? Myślisz, że byłabyś w stanie zamieszkać w takim domu? Może w jakiejś… Może jakby stał w jakimś ustronnym miejscu w Little Hangleton? – zainteresował się.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Może – zgodził się ze swoją rozmówczynią, znowu kierując uwagę na Leacha. – I znowu może. – Ale wtedy pewnie jednak okazałby się bardziej skory do refleksji niż zakładali. Młody Rookwood nie był do końca przekonany czy ta refleksyjność pasowałaby do rysującego mu się przed oczami obrazu Ministra Magii. – A ja życzę mu mądrzejszych doradców niż ich obecnie ma – dodał. Albo emerytury. Wbrew wszystkiemu nie życzył Leachowi śmierci, życzył odejścia i zajęcia się jakimiś mniej głośnymi i kontrowersyjnymi rzeczami.
Obrócił się powoli wokół własnej osi, jakby rzeczywiście próbował ocenić, czy mógłby tutaj zamieszkać. Wbrew wszystkiemu odpowiedź na to pytanie nie była aż tak prosta, jak mogłoby się wydawać. I nie chodziło o to, że mugolski dom wraz z ogrodem były dużo poniżej oczekiwań Ulyssesa. Dawały pewną prywatność i niezależność a z wiekiem coraz bardziej zaczynał doceniać obydwa.
- Nie – odpowiedział jednak. – Za często korzystam z magii. Obawiam się, że musiałabyś pojawiać się na interwencji w pobliżu tego domu średnio trzy razy w tygodniu, gdybym tu zamieszkał. – Zażartował. A właściwie to próbował zażartować, bo wypowiedziane matowym, zbyt poważnym na jego wiek i twarz głosem słowa, raczej nie wybrzmiewały zabawnie. – A ty? Myślisz, że byłabyś w stanie zamieszkać w takim domu? Może w jakiejś… Może jakby stał w jakimś ustronnym miejscu w Little Hangleton? – zainteresował się.
Porzucam temat Tufta, bo okazało się, że linia czasowa między książkowym lore a lore gry tu się trochę rozjeżdża. Uznajmy więc po prostu, że Ulysses gadał jakieś głupoty i przestał.