03.11.2022, 01:56 ✶
Wszystko zdawało się w pełni przemawiać do Dory, przynajmniej jeśli chodziło o rzeczy związane z zielarstwem czy szeroko pojętymi roślinami. Oferta poznania Abottów wydawała się więc równie czarująca co odwiedziny u jakichś Greengrassów. Prawdę powiedziawszy, to Brenna z powodzeniem mogłaby ją zabrać nawet do najciemniejszej nory na Nokturnie, gdyby tylko powiedziała, że będą tam ładne kwiatki.
Sytuacja jednak, w jakiej teraz się znajdowały, nie pozwalała zbytnio na dalsze rozważania dotyczące przyszłych i dalszych wycieczek, obserwowania natury czy poznawania nowych ludzi. Crawley zdawała sobie doskonale sprawę z tego co powinna zrobić w następnej chwili, ale póki Longbottom nie udzieliła odpowiedzi na zadane jej pytanie, chwyt szczupłych dłoni młodszej dziewczyny pozostawał tak samo silny. Ostatnim bowiem czego chciała, to by Brenna zniknęła w otaczającym dolinę lesie.
Obute w trzewiki stopy znalazły wreszcie oparcie na samym pniu, dzięki czemu przestała się ślizgać na wilgotnej glebie. To też ułatwiło cały proces umożliwienia kobiecie sięgnięcie po różdżkę - Dora złapała spojrzeniem jej własne i kiwnęła głową, dając znać, że jest gotowa i miała najszczerszą nadzieję, że Brenna też była. Puściła więc jej prawą rękę i szybko przeniosła swoją własną w kierunku jej lewej, zaciskając dłoń dookoła nadgarstka i tym samym upewniając nieco uchwyt. Miała nadzieje, że w jakiś magiczny sposób roślina nie zacznie dalej z nimi walczyć, tym bardziej o wiele zacieklej, bo mogłoby to spowodować utratę dobrego chwytu. Teraz też nie pozostało nic innego, jak pozwolić Brennie działać i rzucić zaklęcie, które zniechęciłoby natrętne pnącze.
Sytuacja jednak, w jakiej teraz się znajdowały, nie pozwalała zbytnio na dalsze rozważania dotyczące przyszłych i dalszych wycieczek, obserwowania natury czy poznawania nowych ludzi. Crawley zdawała sobie doskonale sprawę z tego co powinna zrobić w następnej chwili, ale póki Longbottom nie udzieliła odpowiedzi na zadane jej pytanie, chwyt szczupłych dłoni młodszej dziewczyny pozostawał tak samo silny. Ostatnim bowiem czego chciała, to by Brenna zniknęła w otaczającym dolinę lesie.
Obute w trzewiki stopy znalazły wreszcie oparcie na samym pniu, dzięki czemu przestała się ślizgać na wilgotnej glebie. To też ułatwiło cały proces umożliwienia kobiecie sięgnięcie po różdżkę - Dora złapała spojrzeniem jej własne i kiwnęła głową, dając znać, że jest gotowa i miała najszczerszą nadzieję, że Brenna też była. Puściła więc jej prawą rękę i szybko przeniosła swoją własną w kierunku jej lewej, zaciskając dłoń dookoła nadgarstka i tym samym upewniając nieco uchwyt. Miała nadzieje, że w jakiś magiczny sposób roślina nie zacznie dalej z nimi walczyć, tym bardziej o wiele zacieklej, bo mogłoby to spowodować utratę dobrego chwytu. Teraz też nie pozostało nic innego, jak pozwolić Brennie działać i rzucić zaklęcie, które zniechęciłoby natrętne pnącze.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.